sobota, 30 listopada 2024

Studium trafiło do kosza - tam, gdzie jego miejsce

 Dzień 28 listopada 2024 r. przejdzie w Karpaczu do historii.  Od pewnego czasu  na coś się zanosiło, coś wisiało w powietrzu i wreszcie bomba wybuchła.  

Na samym początku sesji radny Talaga złożył wniosek, podpisany przez większość radnych o wprowadzenie do porządku  obrad  projektu uchwały  o odstąpieniu od sporządzenia studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Karpacza.  Radni jednogłośnie zmienili porządek obrad i nastąpiła krótka przerwa, zbyt krótka, żeby część osób na sali mogła ochłonąć. Widać to było po minach i niespokojnym zachowaniu.

Po przerwie głos zabrał prawnik gminy i podniesionym głosem wytykał rzekome błędy w treści uchwały. Ze stoickim spokojem  radny Talaga zaznaczył, że projekt uchwały opierał się na podobnej uchwale w Krakowie, której wojewoda nie zakwestionował i na inicjatywie obywatelskiej Karpacza, którą opiniowali prawnicy urzędu. Radny zgodził się bez problemu na autopoprawki, ale mocno zdenerwowany gminny prawnik nie chciał powtórzyć, o co mu chodziło i "odbijał piłeczkę"!

Po wystąpieniu przedstawicieli Karkonoskiego Parku Narodowego, w drugiej godzinie trwania sesji radni zajęli się studium. Najpierw radny Czerniak przedstawił uzasadnienie projektu uchwały. Mówił o przeciągających się pracach nad studium, o dużej ilości uwag i o tym, że projekt jest nieaktualny. Stwierdził, że trzeba się skupić  na pracach nad planem ogólnym. 

 W głosowaniu ośmiu radnych było za przyjęciem uchwały – projekt studium został unicestwiony!  Niemożliwe stało się możliwe, ku zdumieniu, zaskoczeniu, radości lub rozczarowaniu tych wszystkich osób, które zdają sobie sprawę, co ta uchwała oznacza dla przyszłości naszego miasta.

Jednej tylko rzeczy należy  żałować – że nie stało się tak dużo wcześniej.

 

poniedziałek, 11 listopada 2024

Na 11 listopada. Kto to powiedział?

 Wskazówka: Nie tylko powiedział. Wprowadził w życie. 

 „Jedynie czyn ma znaczenie. Najlepsze chęci pozostają bez skutku, o ile nie pociągają za sobą następstw praktycznych”.

Jeżeli odpowiedź nastręcza trudności, warto się wybrać do Sulejówka.

czwartek, 7 listopada 2024

Burmistrza zżerają nerwy, ale wie, że wojewoda potwierdzi...

Wielogodzinna październikowa sesja  skończyła się  jeszcze przed zmierzchem i nie dorównała długością  jeleniogórskiej sesji powodziowej. Obydwie odbyły się w tym samym dniu,  30 października w środę. O rekordzie nie można wiec mówić, za to wolno obrady podsumować jednym zdaniem: Burmistrz nie odzyskał większości w radzie.

Łagodna, sprawozdawcza pierwsza część sesji była tylko przygrywką do tego, co się działo później.  Pierwsze zgrzyty zaczęły się po informacji burmistrza o realizacji zadań inwestycyjnych. Radnych pytali o „protezę parkingu” zamiast budowy parkingu buforowego z prawdziwego zdarzenia, o remonty dróg, pozwolenie na przebudowę deptaka i wiele innych. Można było już wtedy zauważyć, zamiast spokojnych odpowiedzi,  pierwsze oznaki zniecierpliwienia i wręcz agresji ze strony burmistrza. Wiedział, co się święci.

Początkowe głosowania nad projektami uchwał przebiegały spokojnie. Radni bez zastrzeżeń przyjęli podwyżkę opłaty miejscowej, ale  podwyżki podatków od nieruchomości skutecznie zablokowali.  Stało się tak, mimo złagodzenia pierwotnego projektu. Przed głosowaniem radna M. Żyła z komisji budżetowej odczytała nowe propozycje.  Na przykład, stawka od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej z 1,38 zł spadła do 1,34 zł za m2 powierzchni, stawka od budynków mieszkalnych obniżyła się z 1,19 zł do 1,15 m2 powierzchni użytkowej, a stawka związana z prowadzeniem działalności gospodarczej z 34 zł za m2  do 33,10 zł. Nic to nie dało, radni byli nieugięci. Podobnie zachowali się przy próbie podwyżki opłaty targowej.

Atmosfery nie uspokoiło gładkie przyjęcie stawek podatku od środków transportu. Wybuchowy nastrój znalazł ujście w „Sprawach różnych”. Radni pytali m.in. o remont dachu budynku na Kamiennej 2, w którym mają powstać mieszkania socjalne. Gmina ma tam 80 procent udziałów. Mocno krytykowano bezprawne użytkowanie parkingu na Przewodników Górskich, ze stratą dla miasta. Zastrzeżenia budziła prywatna komunikacja, która udaje miejską - jej nazwa, zdaniem radnych, powinna zostać zmieniona.  Burmistrz odpowiadał ogólnikowo, nie na temat lub w ogóle nie udzielał odpowiedzi. Próbował radnych szantażować w stylu: jeżeli nie chcecie podwyżek podatków to tego, czy tamtego nie będzie. Wielokrotnie robił złośliwe przytyki  do kilku wybranych radnych, które wydawały mu się zabawne. Upatrzył sobie radnego Serwinisa i kilka razy próbował wyładować swoją agresję na nim, z miernym skutkiem. Widać było, jak bardzo go drażnią sensowne pytania i rzeczowe wypowiedzi nowego wiceprzewodniczącego rady.

Najwięcej spięć wywołał upływ terminu  ważności mandatu radnego Kalupy. Nie wiadomo, dlaczego sprawą, jednostronnie zajmowała się Komisja Rewizyjna. Dlaczego prawnik gminy sporządził opinię, która nie odnosiła się do problemu i pomijała wiele dowodów. Okazało się także,  że jeden z radnych nie podpisał protokołu – miał duże obawy co do rzetelności materiału. Ciekawe, dlaczego Burmistrz był przekonany, że wojewoda potwierdzi - właśnie, co potwierdzi? Bo nie dokończył. Radny Kalupa w długiej wypowiedzi mówił sloganami, bez konkretów: o hucpie politycznej i o tym, że trzeba rozmawiać.

Jest jeszcze jeden powód do niepokoju: Burmistrz opowiadał pod  koniec sesji o swoim domniemanym „psychofanie”, o  leczeniu i że zostawia to specjalistom od psychiatrii. Czy nasz "gospodarz miasta" naprawdę wiedział, co mówi? Zapomniał, gdzie jest?

Nie trzeba odsłuchiwać /w BIP/ całych, przydługich obrad, żeby wiedzieć, co się wydarzyło. Tym razem wystarczą same „Sprawy różne” – od 3 godz. 9 min. trwania sesji.

 

wtorek, 29 października 2024

Nie, to nie film. To sie dzieje naprawdę

Jutro „mocne uderzenie” na sesji zakończy pierwszą edycję serialu  w odcinkach,  trzymającego  mieszkańców Karpacza w napięciu od początku wakacji. Ze stałym pytaniem na koniec każdego miesiąca: Co będzie dalej?

Przygotowany na jutro bogaty program sesji skutecznie ukrył podwyżki podatków. Wśród licznych punktów porządku posiedzenia: informacji, sprawozdań, projektów dotacji, aktualizacji itp. trudno się doszukać zmian drenujących nasze kieszenie.   Zobaczymy, czy tym razem nowi radni pochylą się nad nimi z uwagą, czy zmiany przemkną bez rozgłosu.

Najwięcej emocji budziły sesje nadzwyczajne.  W  październiku zwołano ich aż trzy.  Na samym początku miesiąca  wybrano nowego wiceprzewodniczącego rady, ale zaraz po wyborze,  radni z zaskoczenia podjęli uchwałę o  planie ogólnym.   Wbrew burmistrzowi, któremu do tej pory się zdawało, że ma większość w radzie.

Zdecydowane i odważne zachowania radnych mocno zdenerwowały burmistrza. Poczuł się zagrożony, zaczął działać  i powstrzymał przed tygodniem próbę odwołania przewodniczącej rady. O tym, czy  odzyskał  na dłużej utraconą przewagę będzie się można  przekonać jutro.

Napięcie złagodziła nieco środkowa, nadzwyczaj uroczysta sesja, która odbyła się w domu kultury.  Honorowym Obywatelem Gminy Karpacz został Tadeusz Latoś.  Wspominał, w swoim ciekawym  wystąpieniu  o szczęściu, które go nie opuszczało i   że nie boi się o tym mówić. Twierdził, że każdy z nas może dostąpić szczęścia, trzeba mu tylko pomóc, trzeba działać, coś robić.  Podkreślił, że najważniejszą rzeczą, jaka mu się udała, było stworzenie na Zarzeczu zespołu  składającego się nie tylko lekarzy, ale z wielu innych pracowników - jednej wielkiej rodziny.

Warto zapamiętać jego słowa:  trzeba działać, coś robić.

 

czwartek, 24 października 2024

Deptak, deptak i wydeptał...

Dzisiaj na nadzwyczajnej sesji stawili się wszyscy radni, jak jeden mąż.  Zafrasowany burmistrz marszczył czoło. Nawet on nie mógł być  pewny wyników, mimo zakulisowych zabiegów, których odpryski z trudem przebijały się do publicznej wiadomości.

W głosowaniu tajnym radni nie usunęli ze stanowiska przewodniczącej rady miejskiej, tak bardzo hołubionej przez burmistrza.  Odwołanie było jedynym powodem zwołania sesji. Tym razem trójka radnych  poszła na rękę burmistrzowi. Nietrudno się domyślić, że przyczyną była mocno kontrowersyjna przebudowa deptaka,  na którą miasto pozyskało ośmiomilionową dotację. Nie wszystkim radnym uśmiechało się wstrzymanie intratnej działalności usługowej w centrum miasta na dłuższy czas z powodu robót. Burmistrz, zaskoczony oporem, przekonywał i przekonywał, aż w końcu unieważnił przetarg na prace przy deptaku. Tym samym odzyskał kruchą przewagę, za bardzo wysoką cenę.

Kilka miesięcy wcześniej wycofał się z końcowych prac nad uzyskaniem czterdziestomilionowej dotacji na budowę miejsc parkingowych przy wlocie do Karpacza. Oficjalnym powodem był brak miejskiej komunikacji. Wyszło na jaw, że  komunikacja jest miejska  tylko z nazwy, a w rzeczywistości to prywatna działalność. Burmistrz nie chciał zaszkodzić radnemu ze swojej kampanii wyborczej, właścicielowi tzw. komunikacji miejskiej i środki przepadły.

Te próby burmistrza stawiania na swoim są  dla miasta bardzo kosztowne. A tuż za rogiem czai się następna „gruba” sprawa – głosowanie nad przeterminowanym, niestrawnym studium. Nie dość, że do urzędu wpłynęło nadspodziewanie dużo uwag, to okazało się, że najwięcej dotyczyło gruntu byłej przewodniczącej rady -  działki, na której jest przedszkole. Projekt studium zezwalał na zabudowę apartamentową w tym miejscu i likwidację dotychczasowych usług publicznych.

Jak długo uda się burmistrzowi zachować większość w radzie? W pół roku po wyborach nie ma na sesjach nic pewnego, z wyjątkiem coraz wyższej ceny utrzymania większości. Dzisiejsze „zwycięstwo”  musi mieć dla burmistrza bardzo gorzki smak.

poniedziałek, 14 października 2024

Radio głaszcze burmistrza, a burmistrz głaszcze mieszkańców

W Reakcji 24 Radia Wrocław pojawił się, przed niespełna tygodniem wywiad z burmistrzem Karpacza.  Nie było żadnego specjalnego powodu, ani szczególnej rocznicy ku czci, wystarczyły dwa rankingi, żeby burmistrz i pan redaktor, wzajemnie się uzupełniając, głosili chwałę miasta pod Śnieżką.  Zupełnie, jak w znanej piosence z prostym refrenem: Jest super, jest super, więc o co ci chodzi!

Przez cała rozmowę przewijali się, jak nigdy wcześniej, mieszkańcy.  Były pewne kłopoty z ustaleniem ich liczby. Redaktor dwukrotnie wspominał, że jest ich 4,5 tysiąca, a burmistrz, również dwukrotnie, zaznaczał, że  4 tysiące. O tym, że  w Karpaczu liczba mieszkańców znowu spadła, poniżej 4 tys. nie mówił nikt.

W wywiadzie  burmistrz  bardzo chwalił  Karpaczan. To prawdziwa nowość, że tak pięknie wyrażał się o społeczności pod Śnieżką. Podkreślał, że  Karpacz ma fantastycznych mieszkańców i składał  podziękowania lokalnym przedsiębiorcom.

Wspominał o komunikacji miejskiej w cenie biletu kolejowego, która dowiezie turystów w każdy kąt  Karpacza. Nie wyjaśniał jednak, czy to rzeczywiście będzie miejska komunikacja, czy prywatna pewnego radnego. Podkreślał walory przyrodnicze miasta i to, że Karkonoski Park Narodowy zajmuje 40 procent gminy oraz zahaczył o „obwodnicę północną” i poszanowanie praw przyrody.

Przy okazji usług komunalnych, z którymi miasto radzi sobie, oczywiście świetnie, burmistrz nadmienił, że nie lubi KSWiK. Ani słowem  jednak nie wspomniał o zatargu i milionowych kwotach do spłaty, zrzucanych na barki mieszkańców.

W rozmowie burmistrzowi Karpacza wszystko zamieniało się w złoto. Nie zauważył, jakie to niebezpieczne i zdradliwe. Nie dostrzegł też, że jego wyborcza wygrana gdzieś wyparowała. Z dnia na dzień zaczął  tracić w oczach mieszkańców, a co gorsza, stracił większość w radzie.

Pomoc radiowa przyszła we właściwej chwili. Zewnętrzne wsparcie  jest teraz burmistrzowi bardzo potrzebne. Zanosi się na to, że zzieleniały ze starości projekt studium pójdzie wreszcie w zapomnienie. Burmistrz, z jakiegoś sobie tylko znanego powodu, dwoi się i troi, żeby do tego nie dopuścić. Bardzo się obawia planu ogólnego i  czuje zagrożenie przed zmianami, których kontrolować do końca nie potrafi. Władza wysuwa mu się z rąk?  

 

czwartek, 3 października 2024

Piękna postać - hrabia Zamoyski

Dzisiaj mija setna rocznica śmierci Władysława Zamoyskiego, człowieka niezwykłego, któremu należy się nasza pamięć.  Był człowiekiem skromnym, a jego praca organiczna, praca u podstaw ma dzisiaj  swoich kontynuatorów.

Radni Karpacza, 1 października na sesji, sami o tym nie wiedząc, poszli za jego przykładem.

Kim był? Pisano o nim, m.in. w Kurierze Warszawskim, na przykład tak: P. Potocki poluje na lwy w Afryce, p. Siemieński  hoduje konie wyścigowe, (...) a on (...), daje chleb setkom ludzi, stwarza dobrobyt, buduje koleje, chroni lasy od zniszczenia.

Polecam wpis sprzed roku - Jak hrabia Zamoyski uratował Zakopane