Dwa razy przesuwano na sesji porządek obrad z powodu wystąpień gości i dwa razy temat dotyczył Makabryły z 2010 roku. Takim tytułem „uhonorowano” wówczas monstrualny hotel i ta niepiękna nazwa przylgnęła do równie nieurodziwego kolosa po dziś dzień.
Pierwsza wypowiedź miała związek z budżetem obywatelskim. Radni głosowali nad zwiększeniem puli środków do 400 tys. zł, z tym że większe wsparcie przeznaczano na projekty strefowe, a nie na projekt ogólnomiejski. Przed głosowaniem wystąpiła organizatorka „Integracji sportowej mieszkańców Karpacza” w Gołębiewskim i mówiła o dużym powodzeniu spotkań. Apelowała o powiększenie kwoty wsparcia, która wynosi teraz 100 tys. zł na projekt ogólny. Stwierdziła, że obecnie z Parku Wodnego w hotelu korzysta ponad 700 osób, w tym bezpłatnie młodzież i emeryci. Dotychczasowa kwota dofinansowania stała się niewystarczająca i szykują się kłopoty z wynegocjowaniem korzystnych warunków dla mieszkańców Karpacza.
Rada Miejska nie przystała na większe dofinansowanie integracji sportowej w hotelu i w sumie trudno się jej dziwić. W końcu to hotel skorzystał z wyjątkowo atrakcyjnej lokalizacji, zeszpecił Karpacz obciachowym kompleksem i jeszcze bezprawnie go powiększył, dobudowując sobie dwa piętra. Hotel szybko zapomniał, w jakich okolicznościach powstał i jak wielki dług wdzięczności ma wobec miasta. Dobrze byłoby, gdyby to burmistrz Karpacza rozpoczął negocjacje i przy okazji przypomniał niektóre fakty. Jednak z drugiej strony, patrząc na wyniki rozmów w sprawie parkingu przy ośrodku zdrowia, lepiej może nie ryzykować i zostawić delikatną materię dotychczasowej negocjatorce.
Drugie wystąpienie miało miejsce na koniec sesji. Pierwszy, zapowiadany przed rokiem udział Zygmunta Berdychowskiego w obradach nie doszedł do skutku. Tym razem się udało i organizator Forum Ekonomicznego, opowiadał w samych superlatywach o wydarzeniu. Przytaczał dziesiątki danych, liczb i porównań, które wskazywały, że lokalizacja Forum w Gołębiewskim była strzałem w dziesiątkę. Często podkreślał, że główny ciężar finansowania spotkań ponosił sektor prywatny, dziękował samorządowcom i twierdził, że na Dolnym Śląsku są dużo lepsze warunki na organizację przedsięwzięcia niż w Małopolsce. Nie rozwodził się zbytnio nad tym, że czynniki rządowe zlekceważyły Forum i twierdził, że wszystko, co najlepsze, dopiero się zdarzy. To wtedy, z zachwytem mówił o zupełnie niesamowitym hotelu.
Rzeczywiście, Gołębiewski jest niesamowity - niestety