sobota, 9 maja 2026

Błyskawiczna sesja opanowana przez kulturę

      Parę nowości, dotyczących  oficjalnych wydarzeń i miejskich imprez ogłoszono na ostatniej sesji. Referat Promocji się podzielił  albo, jak kto woli rozmnożył się. Teraz są dwa i dwie panie kierownik: oprócz promocji, jest jeszcze osobna kultura. 

Hurtowe odpowiedzi Burmistrza na pytania radnych o  działalność międzysesyjną dotyczyły remontu deptaka, Akademii Uśmiechu, posterunku policji i świetlicy  środowiskowej, którą czeka przeprowadzka. Burmistrz zapowiedział, że chce wyjść ze świetlicą z salek katechetycznych i jej  nową siedzibą stanie się jedno z nieużywanych pomieszczeń na siłowni, już od 1 września. Przy okazji, jak to w hurcie, umykały niektóre sprawy - niezauważone i zapomniane.

Zaraz po Burmistrzu wystąpiła nowa kierowniczka Referatu Promocji i Rozwoju. Najpierw przedstawiła dokonania, a później plany na bieżący  rok. Trochę się jej pomyliły lata, ale słuchacze byli wyrozumiali – i tak wiedzieli, o co chodzi. Zaczęła od rozświetlenia choinki, przez Mistrzostwa Skrzatów Karkonoskich do otwarcia nowego sezonu turystycznego we Wrocławiu i  propozycji, z których większość była kontynuacją wcześniejszych wydarzeń. W nowościach pojawiły się  mapomaty.

Natomiast kierowniczka nowego Referatu  Kultury wskazała, że podział referatu był konieczny, bo przybyło wiele zadań. Przypomniała wydarzenia, które cieszyły się dużym powodzeniem. Były to m.in. spotkanie z Mikołajem i Sylwester dla seniorów, na którym trochę brakowało panów. Rozwijanie autorskich projektów artystycznych, organizacja festiwalu muzyki oraz wprowadzenie długo oczekiwanej Karty Mieszkańca znalazły się w planach bieżącego roku.

Niektóre wydarzenia w sprawozdaniach obu pań powtarzały się, widocznie trudno je było rozdzielić. Między innymi pojawił się  koncert  Damięcka/Łukasiewicz w hali sportowej – który pokazał, zdaniem obydwu kierowniczek,  że hala może być wykorzystywana nie tylko sportowo. Tak, to ten koncert, który  nie przyniósł Karpaczowi chluby z powodu skandalu z biletami  i który doprowadził  do dużych zawirowań w Referacie Promocji.

Radni dziękowali paniom za „dobrą robotę”,  i mówili, że wreszcie coś się w Karpaczu dzieje. Dopytywali też o Sylwestra, którego miasto przestało organizować, ale nie uzyskali jasnej odpowiedzi. Dlatego nie wiadomo, czy chodzi tylko o pieniądze, czy może o coś jeszcze…

 

czwartek, 30 kwietnia 2026

Gonitwa z czasem na sesjach. Komu aż tak bardzo się spieszy?

      Szybko, jak najszybciej. Zaledwie trzy godziny trwała wczoraj sesja z obfitym, sprawozdawczym programem – obrady leciały ciurkiem, bez przerw.  

Od dwóch lat, od czasu wyborów zmienił się sposób prowadzenia sesji. Wydawało się na początku, że nowa Przewodnicząca wniesie nową jakość kierowania obradami.  Niestety, tak się nie stało. Zamiast poprawy sprawności, nastąpił pęd i pośpiech.  Informacje o projektach uchwał są podawane oszczędnie, wręcz półgębkiem. Osoby obserwujące sesję nie są się w stanie zorientować, o co chodzi. Nie wiadomo, np. jakiego terenu  dotyczą numery działek i umowy dzierżawy,  bo przecież wszystko było omawiane na komisjach!!! Kto z mieszkańców uczestniczy w komisjach? Prawie nikt. W ten prosty sposób odbiera się Karpaczanom prawo do informacji.

Tak było i tym razem – wczoraj.  W programie sesji, obok standardowego porządku z uchwałami znalazły się dodatkowo trzy duże tematy.  Dwa dotyczyły promocji miasta i projektów kultury, a jeden  obszernej  informacji pani Skarbnik, która przedstawiała stan finansów miasta za 2025 rok z  „aptekarską precyzją”.

Trzy osoby podały mnóstwo informacji:  o tym, co już się odbyło i o tym, co będzie w przyszłości. Omawiano różne wydarzenia: w tym spektakle i koncerty  oraz przedstawiano dane liczbowe. Kto z radnych i obecnych na sali osób był w stanie skoncentrować się na podanych jednym ciągiem wiadomościach i wchłonąć to wszystko? Nikt, bo takiego geniusza w Karpaczu  i na całym świecie nie ma. Przewodnicząca Rady zupełnie nie dbając o kondycję radnych, nie zarządziła przerwy.   Nie pomyślała o chwili oddechu,  o różnych potrzebach uczestników sesji. W bezrozumnym wyścigu z czasem, sesja zaczęła przypominać monotonną wyliczankę, nastawioną na jak najszybsze odbębnienie programu.

Niektórzy robili sobie przerwy na własną rękę, w tym Burmistrz, i wychodzili z sali.  Trudno się dziwić – po takim przebodźcowaniu, każdy o higienę własnego umysłu i ciała  musiał zadbać sam.

 Po co to wszystko?  Dlatego, że majówka się rozpoczyna? 

Słabo, bardzo słabo

 

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Oni potrafią, a my nie. Bierzmy przykład z Puszczykowa!

    Pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota” przedstawiło na początku kwietnia ciekawe zestawienie, którego podstawą stała się nowa  subwencja ekologiczna dla samorządów z  przyrodniczymi terenami chronionymi.   Jej zadaniem  ma być wsparcie i wzmocnienie lokalnych budżetów  oraz wskazanie, że obszary chronione to nie balast, ale atut.

Potrzeby ekologiczne są obliczane na podstawie istniejących powierzchni chronionych  i przypisanych im wag.  Dla parków narodowych waga jest najwyższa, a dla Natury 2000 najniższa. Subwencja ma obecnie realne znaczenie  tylko w gminach z dużym udziałem chronionych terenów zielonych i niewielką liczbą mieszkańców. Ranking podany przez „Wspólnotę” nie przedstawia finansowych korzyści samorządów, ale pokazuje rozmieszczenie obszarów chronionych.

W kategorii „Małych miast” Karpacz  znalazł się na trzecim miejscu, z przeliczeniowym udziałem terenów chronionych wynoszącym 55,2 procent.  Do wysokiej pozycji Karpacza przyczyniła się obecność Karkonoskiego Parku Narodowego.  Miejsce pierwsze zajęła Gmina Goniądz  w województwie podlaskim, na której terenie leży Biebrzański Park Narodowy.  Na miejscu piątym znalazło się Puszczykowo z Wielkopolski i to właśnie ono stało się przykładem godnym naśladowania dla innych małych miast.  

W szerokim omówieniu działań władz Puszczykowa (na str.  60 i 61 opracowania) podkreślono, że tereny chronione Gminy są podstawą rozwoju lokalnego pod warunkiem wpisania ich w długofalową strategię. Miasto znajduje się na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego i ochrony siedlisk  Natury 2000. Władze zaznaczają, że tereny chronione to wyzwanie i szansa z przewagą pozytywnego wpływu na rozwój Gminy. Puszczykowo buduje  wizerunek miasta - ogrodu o wysokiej jakości życia i rozwoju usług m.in. zdrowotnych, opierając się  na budownictwie jednorodzinnym, drobnej wytwórczości, a nie na przemyśle /przemyśle turystycznym też nie/. Tak zapisano w Strategii Rozwoju Miasta, a obszary chronione są w niej zasobem kluczowym!

W Puszczykowie mieszkają ludzie rozumni. W Karpaczu też takich nie brakuje – prawda? Nie wszystkim chciwość odjęła rozum.  

Polecam: Ranking Wspólnoty

niedziela, 19 kwietnia 2026

Burmistrz: "Warto pozyskiwać pieniądze z parkingów". A w praktyce...

  Karpacz odniósł wielki sukces – tak można podsumować analizę kosztów  zorganizowania i administrowania płatnymi parkingami miasta przedstawioną przez Burmistrza na sesji przed świętami wielkanocnymi.

Gwoździem programu obrad było wystąpienie włodarza dotyczące parkingów miejskich, którymi zarządza zewnętrzna firma. Burmistrz  szeroko omówił trzy slajdy wskazujące, że  parkingi to prawdziwy „złoty interes” dla Gminy Karpacz.  Przychody z parkingów  w 2025 roku wyniosły prawie 5 mln złotych, a koszty niecałe 651 tys.  Kasę miejską zasiliło 4 mln 235 tys. i 622 złotych.

Na slajdzie pokazującym przychody z 19 miejskich parkomatów – od najbardziej dochodowych do tych, co ledwo przędą – na czoło wysunęły się trzy, umieszczone przy ul. Olimpijskiej. Jak widać, wyciąg na Kopę w drodze na Śnieżkę jest głównym magnesem przyciągającym zmotoryzowanych turystów. Powodzenie miała też ul. Obrońców Pokoju w centrum.  Burmistrz zaznaczył przy okazji, że na szarym końcu znalazły się te  miejsca, na których można przez pół godziny parkować za darmo. Najniższe przychody osiągnął parking przy Urzędzie Miejskim.  Natomiast parking przy Wielkopolskiej  uruchomiony jesienią nie mógł się niczym się pochwalić – stał i stoi pusty. Ma pełnić rolę parkingu buforowego, ale…

Burmistrz mówił o „możliwości zoptymalizowania parkingu na Wielkopolskiej” i o tym, że  gdy ruch turystyczny się zwiększy i zostanie wznowiona linia autobusowa, to  on wierzy, że parking zacznie przynosić odpowiednie dochody. Nie powiedział ani słowa o słonych opłatach  za parkowanie na obrzeżach miasta, ani o możliwości ich zniesienia po zimowych feriach. Mówił  o tym jeszcze niedawno na  jednej z sesji, w odpowiedzi na propozycję z rady.

Wiadomo, że nie tylko miasto zarabia na parkingach – zarabiają też prywatne osoby. Jeżeli działają na własnym gruncie, zgodnie z  prawem – nikomu nic do tego.  Gorzej, gdy robią to nielegalnie, a jeszcze gorzej – gdy Burmistrz im sprzyja, kosztem Gminy. Z jednej strony, np. oddaje w dzierżawę prywatnej osobie parking miejski,  a z drugiej utyskuje, że bezpłatne parkowanie mieszkańców obniża przychody. Tym razem  nie było mowy  o parkingu przy ośrodku  zdrowia zarządzanym przez Centrum Medyczne Karpacz, który powstał na gruncie  miejskim, a który wciąż nie może się doczekać cywilizowanych reguł działania.

Pełny obraz pracy parkingów należy koniecznie uzupełnić  ostatnimi wydarzeniami w Karpaczu Górnym.  Policja wpłynęła na utworzenie strefy zamieszkania przy Wangu i przesunięcie znaku drogowego z zakazem ruchu.  Powstał gigantyczny korek i chaos na stromej drodze - przegrali  na tym turyści i mieszkańcy, a wygrał nielegalny parking w pobliżu. Oburzeni całą sytuacją radni, wspominali, m.in.  że naganiacze z lewego parkingu śmiali im się prosto w twarz.  Czy tak ma wyglądać poprawa bezpieczeństwa w mieście?

 

wtorek, 7 kwietnia 2026

Toaletowe wykluczenie

      Przedświąteczną sesję zdominowały parkingi i ten temat przewijał się przez  prawie dwie godziny trwania obrad.  Perełka pojawiła się dopiero na koniec.  Stała się nią publiczna toaleta.

Od wielu lat miasto zaśmiecają paskudne, przenośne i niebieskie  wychodki, za które płaci Gmina. Władze miasta tak bardzo przyzwyczaiły się  do koloru blue w różnych miejscach, że ocknęły  się z letargu dopiero wtedy, kiedy niebieska budka stanęła pod pomnikiem przyrody - Lipą Sądową w samym centrum.  Zamiast zainwestować w chociaż jedną toaletę z prawdziwego zdarzenia  w odpowiednim  do tego miejscu, bogate miasto postanowiło wyciszyć temat.    Na nic się nie zdały te zabiegi – internet pamięta – śmiechom i drwinom nie było końca.

Temat wrócił przed niespełna rokiem, razem z ponownym  uruchomieniem linii kolejowej.  Okazało się, że  stacja kolejowa, owszem jest, ale nie ma przy niej toalety.  Jedynym wyjściem  dla podróżnych stało  się korzystanie z WC w Muzeum Zabawek na dawnym dworcu. O tym, jak bardzo są  z tego niezadowoleni  pracownicy placówki, nie trzeba chyba wspominać. Wystarczy się tam przejść  i zobaczyć na własne oczy.

Burmistrz zobowiązał się, że publiczna toaleta przy dworcu kolejowym pojawi się na majówkę - Anno Domini 2026  -  a więc zostały jeszcze trzy tygodnie.  Tymczasem na sesji, przy okazji świeżo rozpoczętego remontu deptaka, jedno z pytań  radnych dotyczyło postawienia  toalety.  Bardzo by się w okolicy  przydała, zwłaszcza że ciąg pieszy rozpoczyna się i kończy dwoma parkami – przy Lipie  Sądowej i Muszli Koncertowej. Burmistrz kategorycznie odpowiedział, że nie planuje budowy toalety. Toalety są, jak się wyraził,  w urzędzie, w godzinach pracy!

W takim razie, warto już teraz pomyśleć o odpowiednim oznakowaniu i koniecznym dopisku, jakie te godziny pracy są.  A gdy przyjdą święta, tak jak teraz i godziny pracy się zmienią, konieczna będzie dodatkowa tabliczka.

Pracownicy Urzędu Miasta na pewno się ucieszą.  Ale co będzie się działo po godzinach pracy? Pod urzędem?!

niedziela, 29 marca 2026

Reglamentowany towar - informacja w Gminie pod ścisłą kontrolą

       Wracają czasy w Gminie Karpacz, o których już wszyscy albo prawie wszyscy zapomnieli, tak jak o kartkach na cukier, mięso, czekoladę, itp. Tym razem chodzi o rzecz  znacznie cenniejszą – o informację, bo  artykułów spożywczych jest wszędzie pod dostatkiem, do wyboru i do koloru.

Podczas comiesięcznych obrad, w „Sprawozdaniu  Burmistrza z działalności międzysesyjnej” pojawiły się niepokojące akcenty.  Radni, jak zwykle, dopytywali Burmistrza o różne wydarzenia, które zaistniały w gminie w ostatnim czasie. Pytań było trochę więcej niż zwykle, być może również z tego powodu, że włodarz miasta w tej części obrad  przed miesiącem nie uczestniczył. Radni pytali m.in. o to, ile sporządzono nowych umów dzierżawy do 3 lat, o prace przy remoncie deptaka, w których bierze udział gminna spółka, o spotkanie z wicewojewodą oraz o audyt krajobrazowy.

Odpowiadając na poruszane kwestie burmistrz zaznaczył, że informacje, których dotychczas udzielał radnym na piśmie, nie będą  już tak obszerne i zostaną ograniczone. Powodem jaki podał, jest kolportowanie informacji w różnych miejscach. Stwierdził, że tak nie może być, bo są ograniczenia RODO. Od tej pory radni będą mogli otrzymać szersze informacje tylko  do wglądu.

Radny Czerniak próbował się dowiedzieć, o co chodzi. Twierdził, że informacje, które dotychczas otrzymywał nie zawierały danych wrażliwych, ani nie naruszały RODO. Niestety, Burmistrz nie udzielił żadnych dodatkowych wyjaśnień,  tak więc nie wiadomo, jakie dane, które tak go ubodły, wyciekły z rady.   Nie wiadomo też,  czy wyciek nastąpił w radzie, czy może w innym miejscu, a powód jest tylko pretekstem do ograniczenia radnym (oraz mieszkańcom) istotnych wiadomości.

Do rangi pierwszej potrzeby zaczyna   urastać w Gminie informacja, którą coraz trudniej zdobyć.  Kto się w Karpaczu boi prawdy?

wtorek, 24 marca 2026

Statut Gminy do zmiany. Gdy nie można się doprosić, to trzeba zapisać

      Jutro jest sesja, a dzisiaj Serwis Samorządowy PAP opublikował zasady, jak udostępniać nagrania z przebiegu obrad.

W odpowiedzi na interpelację poselską  w sprawie określenia maksymalnego terminu publikacji nagrań z sesji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyjaśniło, że nie trzeba w tym celu zmieniać ustawy o samorządzie gminnym. Zasady publikacji nagrań mogą być uregulowane w statucie gminy. W ten łatwy sposób można wziąć pod uwagę specyfikę konkretnego samorządu  i uwzględnić jego warunki techniczne.

Cały problem wziął się stąd, że niektóre samorządy, zamiast publikacji nagrań z sesji szybko, wkrótce po jej zakończeniu, zamieszczają  wideo po wielu dniach lub nawet tygodniach. Takie postępowanie zakłóca  dostęp do informacji i narusza jawność życia publicznego. Publikacja materiałów z opóźnieniem powoduje, że mieszkańcy, nie znając faktów, nie mogą zareagować w ważnych dla siebie sprawach. 

W Karpaczu sytuacje z dużym zwlekaniem publikacji nagrań zdarzały się wielokrotnie.  Nikt z  Gminy nie wyjaśniał, dlaczego. Po prostu nagrań nie było i już.  Pojawiały się czasem dopiero  przed następną sesją. Dlatego, konkretny zapis w tej sprawie bardzo by się przydał. Przy okazji, można by było uregulować zasady zabierania głosu przez mieszkańców na komisjach Rady Miejskiej i zlikwidować żenujące sytuacje, gdy zabranie głosu zależy od humoru przewodniczącego albo gdy temat jest niewygodny dla gminnych władz.

 W Karpaczu zbyt często się zdarza, że dowolność interpretacji przepisów, w praktyce zamyka usta i nakłada kaganiec mieszkańcom.

Polecam artykuł w Serwisie Samorządowym PAP - TU