Ostatnio zrobiło się pod Tatrami duże zamieszanie. Pewien przedsiębiorczy obywatel z Czech postawił sobie wesołe miasteczko przy Równi Krupowej i zaczął zarabiać. Problem w tym, że nie uzyskał żadnego pozwolenia na usadowienie karuzeli i innych atrakcji, a cały park rozrywki wzniósł niezgodnie z miejscowym planem.
O zdarzeniu informują od kilku dni lokalne i ogólnopolskie media. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że przed dziesięciu laty ta sama osoba, w tym samym miejscu postawiła podobny lunapark. Inwestor został wtedy ukarany, a instalacje rozebrano. Teraz spróbował znowu, w identyczny sposób i bez cienia żenady stwierdził, że ma wszelkie wymagane prawem zgody. To bezczelne postępowanie wywołało natychmiastową reakcję władz miasta i starostwa. Jest więcej niż pewne, że inwestor ponownie poniesie karę, ale zanim urzędnicze procedury dobiegną końca, on swoje zarobi.
Zakopane, podobnie jak Karpacz ma problem z budowlanymi samowolami. Jednak w odróżnieniu od naszego miasta, jest tam szybka reakcja odpowiednich urzędów. Mieszkańcy, uczuleni na hałas i brzydotę także nie są obojętni. Powstał nawet społeczny podhalański patrol budowlany.
A u nas? Karpacz traci, ale władze miejskie i powiatowe przyzwalają na pozbawione skrupułów pasożytnictwo. Wystarczy tupet i prymitywne kłamstwa tzw. inwestorów. Pisałam o tym tu. Samowole budowlane spowija szczelna zasłona milczenia. Czas z tym wreszcie skończyć.
Halo, Szanowne Władze kartonowego miasteczka pod Śnieżką! Pobudka! Wakacje już się skończyły!