Przedświąteczną sesję zdominowały parkingi i ten temat przewijał się przez prawie dwie godziny trwania obrad. Perełka pojawiła się dopiero na koniec. Stała się nią publiczna toaleta.
Od wielu lat miasto zaśmiecają paskudne, przenośne i niebieskie wychodki, za które płaci Gmina. Władze miasta tak bardzo przyzwyczaiły się do koloru blue w różnych miejscach, że ocknęły z letargu dopiero wtedy, kiedy niebieska budka stanęła pod pomnikiem przyrody - Lipą Sądową w samym centrum. Zamiast zainwestować w chociaż jedną toaletę z prawdziwego zdarzenia w odpowiednim do tego miejscu, bogate miasto postanowiło wyciszyć temat. Na nic się nie zdały te zabiegi – internet pamięta – śmiechom i drwinom nie było końca.
Temat wrócił przed niespełna rokiem, razem z ponownym uruchomieniem linii kolejowej. Okazało się, że stacja kolejowa, owszem jest, ale nie ma przy niej toalety. Jedynym wyjściem dla podróżnych stało się korzystanie z WC w Muzeum Zabawek na dawnym dworcu. O tym, jak bardzo są z tego niezadowoleni pracownicy placówki, nie trzeba chyba wspominać. Wystarczy się tam przejść i zobaczyć na własne oczy.
Burmistrz zobowiązał się, że publiczna toaleta przy dworcu kolejowym pojawi się na majówkę - Anno Domini 2026 - a więc zostały jeszcze trzy tygodnie. Tymczasem na sesji, przy okazji świeżo rozpoczętego remontu deptaka, jedno z pytań radnych dotyczyło postawienia toalety. Bardzo by się w okolicy przydała, zwłaszcza że ciąg pieszy rozpoczyna się i kończy dwoma parkami – przy Lipie Sądowej i Muszli Koncertowej. Burmistrz kategorycznie odpowiedział, że nie planuje budowy toalety. Toalety są, jak się wyraził, w urzędzie, w godzinach pracy!
W takim razie, warto już teraz pomyśleć o odpowiednim oznakowaniu i koniecznym dopisku, jakie te godziny pracy są. A gdy przyjdą święta, tak jak teraz i godziny pracy się zmienią, konieczna będzie dodatkowa tabliczka.
Pracownicy Urzędu Miasta na pewno się ucieszą. Ale co będzie się działo po godzinach pracy? Pod urzędem?!