Parę nowości, dotyczących oficjalnych wydarzeń i miejskich imprez ogłoszono na ostatniej sesji. Referat Promocji się podzielił albo, jak kto woli rozmnożył się. Teraz są dwa i dwie panie kierownik: oprócz promocji, jest jeszcze osobna kultura.
Hurtowe odpowiedzi Burmistrza na pytania radnych o działalność międzysesyjną dotyczyły remontu deptaka, Akademii Uśmiechu, posterunku policji i świetlicy środowiskowej, którą czeka przeprowadzka. Burmistrz zapowiedział, że chce wyjść ze świetlicą z salek katechetycznych i jej nową siedzibą stanie się jedno z nieużywanych pomieszczeń na siłowni, już od 1 września. Przy okazji, jak to w hurcie, umykały niektóre sprawy - niezauważone i zapomniane.
Zaraz po Burmistrzu wystąpiła nowa kierowniczka Referatu Promocji i Rozwoju. Najpierw przedstawiła dokonania, a później plany na bieżący rok. Trochę się jej pomyliły lata, ale słuchacze byli wyrozumiali – i tak wiedzieli, o co chodzi. Zaczęła od rozświetlenia choinki, przez Mistrzostwa Skrzatów Karkonoskich do otwarcia nowego sezonu turystycznego we Wrocławiu i propozycji, z których większość była kontynuacją wcześniejszych wydarzeń. W nowościach pojawiły się mapomaty.
Natomiast kierowniczka nowego Referatu Kultury wskazała, że podział referatu był konieczny, bo przybyło wiele zadań. Przypomniała wydarzenia, które cieszyły się dużym powodzeniem. Były to m.in. spotkanie z Mikołajem i Sylwester dla seniorów, na którym trochę brakowało panów. Rozwijanie autorskich projektów artystycznych, organizacja festiwalu muzyki oraz wprowadzenie długo oczekiwanej Karty Mieszkańca znalazły się w planach bieżącego roku.
Niektóre wydarzenia w sprawozdaniach obu pań powtarzały się, widocznie trudno je było rozdzielić. Między innymi pojawił się koncert Damięcka/Łukasiewicz w hali sportowej – który pokazał, zdaniem obydwu kierowniczek, że hala może być wykorzystywana nie tylko sportowo. Tak, to ten koncert, który nie przyniósł Karpaczowi chluby z powodu skandalu z biletami i który doprowadził do dużych zawirowań w Referacie Promocji.
Radni dziękowali paniom za „dobrą robotę”, i mówili, że wreszcie coś się w Karpaczu dzieje. Dopytywali też o Sylwestra, którego miasto przestało organizować, ale nie uzyskali jasnej odpowiedzi. Dlatego nie wiadomo, czy chodzi tylko o pieniądze, czy może o coś jeszcze…