Karpacz - perełka Karkonoszy - pięknieje, zachwyceni turyści polecają miasto innym, a zadowoleni mieszkańcy bogacą się i ani myślą o wyprowadzce… to brzmi jak sen, który może kiedyś się ziści. Póki co jest tylko cudowną baśnią.
W mieście cwaniactwo kwitnie, lewy wynajem hula na całego i nikt tym się specjalnie nie przejmuje. Burmistrz Karpacza twierdzi, że kontrole są, ale nie korzysta z możliwości, jakie ma pod ręką. Nie bierze przykładu z innych turystycznych gmin, które potrafią zmusić krętaczy do opłacania danin, jak np. Zakopane.
„Wolna amerykanka” niebawem się skończy za sprawą rozporządzenia unijnego, które weszło w życie 20 maja 2026 r., a polskie przepisy, zmieniające ustawę o usługach hotelarskich mają zostać przyjęte jesienią. Polskie prawo rodzi się w bólach, jeszcze musi przejść przez sejm i senat, ale jest nadzieja, że w październiku zostanie w końcu ustanowione.
Zgodnie z projektem ustawy, każdy właściciel obiektu, wynajmowanego turystom krócej niż na miesiąc, będzie musiał posiadać specjalny numer identyfikacyjny nadany w gminie i tylko przy jego pomocy będzie mógł promować swój obiekt. Kary za brak podania numeru będą wynosić do 50 tys. złotych. Centralny rejestr obiektów ma ukrócić m.in. działalność „patohoteli” i ograniczyć uciążliwość prowadzenia kilkudniowego wynajmu mieszkań w budynkach wielorodzinnych. Wysoka kara może zostać nałożona już przy zgłoszeniu sąsiedzkim. To, co dla właścicieli mieszkań jest żyłą złota, dla sąsiadów staje się niszczącą życie katuszą.
Przy okazji, jednym ze skutków zmian może być przeniesienie części mieszkań z najmu krótko, na długoterminowy. Co wyjdzie naszemu miastu tylko na zdrowie.
Kiedy nadejdzie czas, gdy w Gminie Karpacz będzie znana rzeczywista liczba miejsc noclegowych i apartamentów? Pewnie nigdy, ale nadarza się okazja, żeby szarą strefę i liczbę osób wożących się cudzym kosztem mocno zawęzić. Ku pożytkowi Karpacza i jego mieszkańców.