piątek, 31 lipca 2026

Samowole w Karpaczu mają się dobrze

     Cwaniacy zarabiają, miasto traci i milczy, a więc na to pozwala.  W ten sposób wysyła jasny sygnał do mieszkańców: umywa  ręce i  jednocześnie daje przyzwolenie   pokazując, że nieuczciwość popłaca, a przepisy są po to, aby je łamać. Dlaczego  urząd robi wyjątek i nie interweniuje w sprawach dużej wagi, a ściga  te mniejsze?

Najwyższa Izba Kontroli w raporcie opublikowanym 28 lipca 2026 r.  przedstawiła, jak samorządy tracą kontrolę nad terenami atrakcyjnymi turystycznie i przyrodniczo. Zbadała kilka gmin w pasie nadmorskim w 2025 r. i wskazała, że brak reakcji organów gminnych - łącznie z powiatowymi - doprowadza  na koniec do legalizacji „Meksyku”.

Należy żałować, że podobnej kontroli NIK nie przeprowadzono w rejonach górskich i podgórskich. Instytucja miałaby pełne ręce roboty, a wnioski byłyby równie druzgocące. Wystarczy spojrzeć na Karpacz i przypomnieć sobie trwającą kilka lat sprawę, zakończoną niedawno wyrokiem  NSA o nielegalnym osiedlu apartamentowym przy ul. Myśliwskiej. Zostało zbudowane na terenach sportowych, niezgodnie z miejscowym planem. Burmistrz Karpacza cały czas udawał, że miasto nie musi interweniować i nie kwinął nawet palcem, żeby się przeciwstawić inwestycji. Osiedle ma się dobrze, interesy kwitną, a władze miasta odgrywają komedię, że wszystko jest w porządku.

Podobnie rzecz ma się z czarnymi koszmarkami nad Dzikim Potokiem. Budy   postawiono metodą faktów dokonanych, niezgodnie z miejscowym planem.  Wynajmowane są turystom już drugi rok, jak gdyby nigdy nic. Inwestor-cwaniak nie musi się rozliczać z urzędem, bo po co?  A miasto i nadzór budowlany roztacza nad nim parasol ochronny…

Co zrobiłyby władze Karpacza, gdyby ktoś próbował się zainteresować samowolami budowlanymi? Nietrudno się domyślić. Jak zawsze powiedzą kawałek prawdy, że pozwolenia na budowę wydaje starostwo, a przy okazji zaznaczą, że nadzór budowlany też jest powiatowy.  To, że mogą i powinny włączyć się do postępowań i monitorować je, bo wymaga tego interes miasta, zwyczajnie pominą.  

Jak widać, jedynie mieszkańcy Karpacza mogą odwrócić to pseudo-inwestorskie zuchwalstwo. Nie tak, jak w sąsiednim Podgórzynie, gdzie grupka niezadowolonych z utraty wpływów, co rok organizuje bezsensowne referenda. Wystarczy, w interesie publicznym raz, a dobrze.

Polecam: Raport NIK z 28 lipca2026 r.