poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Karkonoskie miasteczko z dykty. Karpacz od Zakopanego dzieli przepaść

   Ostatnio  zrobiło się  pod Tatrami duże zamieszanie. Pewien przedsiębiorczy obywatel z Czech postawił sobie wesołe miasteczko przy Równi Krupowej i zaczął zarabiać. Problem w tym, że nie uzyskał żadnego pozwolenia na  usadowienie karuzeli i innych  atrakcji, a cały park rozrywki wzniósł niezgodnie z miejscowym planem.

O zdarzeniu informują  od kilku dni lokalne i ogólnopolskie  media. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że przed dziesięciu laty ta sama osoba, w tym samym miejscu postawiła podobny lunapark.  Inwestor został wtedy ukarany, a instalacje rozebrano.  Teraz spróbował znowu, w identyczny sposób i bez cienia żenady stwierdził, że ma wszelkie wymagane prawem zgody. To bezczelne postępowanie wywołało natychmiastową reakcję władz miasta i starostwa. Jest więcej niż pewne, że inwestor ponownie poniesie karę,  ale zanim urzędnicze procedury dobiegną końca, on swoje zarobi.

Zakopane, podobnie jak Karpacz ma problem z budowlanymi samowolami. Jednak w odróżnieniu od naszego miasta, jest  tam szybka reakcja odpowiednich urzędów. Mieszkańcy, uczuleni na hałas i brzydotę także nie są obojętni. Powstał nawet społeczny podhalański patrol budowlany.

A u nas? Karpacz traci, ale władze miejskie i powiatowe przyzwalają  na pozbawione skrupułów pasożytnictwo. Wystarczy tupet i prymitywne kłamstwa tzw. inwestorów. Pisałam o tym tu. Samowole budowlane spowija szczelna zasłona milczenia. Czas z tym wreszcie skończyć.

Halo, Szanowne Władze kartonowego miasteczka pod Śnieżką!  Pobudka! Wakacje już się skończyły!