środa, 19 sierpnia 2026

Orwell spod Karkonoszy. Do towarzysza Wawrzyńca coraz bliżej

     Tym razem już 8 sierpnia odbyły się dni… no właśnie, jakie dni?   Na pewno nie były to dni patrona miasta Świętego Wawrzyńca.

Zapowiedź wydarzenia na stronie Karpacza brzmiała: Wawrzyniec spod Karkonoszy – Festiwal Rzemiosła, Legend i Sąsiedztwa. A w programie znalazły się m.in. malowanie na drewnie, tworzenie  świec ducha gór, warsztaty kowalskie i  spektakl nawiązujący do legend Karkonoszy.  Ze szczególnym uwzględnieniem postaci Ducha Gór!  

Przedziwne wydarzenie i zdumiewający festiwal: Czy od tego roku Duch Gór nazywa się Wawrzyniec?  Wygonił Świętego z miasta i przywłaszczył sobie jego imię? Komu, tym razem zaczęła przeszkadzać świętość Wawrzyńca?

A przecież nie tak dawno  hucznie obchodzono  dzień, kiedy Święty Wawrzyniec został patronem Karpacza. Wielu mieszkańców pamięta uroczystą sesję, 12 sierpnia 2018 r., gdy radni jednogłośnie podjęli ważną uchwałę.  A potem wspólnie się fotografowali – na pamiątkę. Przy czym najchętniej wysuwali się na czoło ci, którzy ze świętością niewiele mieli wspólnego.

Trudno pojąć, dlaczego Karpacz wstydzi się teraz swojego patrona.  Wprawdzie po „wawrzyńcowej” imprezie ukazało się na stronie miasta małe omówienie, w którym nawiązano do mszy w kaplicy  na Śnieżce,  wspomniano o patronie  Karpacza, pomijając Ducha Gór, ale przykrego wrażenia nie zdołano ani cofnąć, ani zamazać.

Obecnie jest 2026 rok. Od uchwalenia Świętego Wawrzyńca patronem Karpacza minęło osiem lat. Proponuję cofnąć się do roku 1984 G. Orwella  i do roku 2019, kiedy po raz pierwszy zorganizowano jarmark. Już wtedy  ze świętym patronem miasta był  kłopot. Pisałam o tym tutaj.

Chyba nasza rozrywkowa gmina nie zasłużyła na Świętego. W takim razie trzeba poczekać na towarzysza Wawrzyńca. Może już za rok?