W wykazie ulg, odroczeń oraz umorzeń podatków i opłat za 2025 r., który na ostatniej sesji podawała pani Skarbnik znalazło się kilkanaście pozycji.
Ulgą podstawową objęto m.in. PTTK, KPN, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Centrum Medyczne Karpacz i panią z Architektonu. Niejasno wybrzmiała informacja o przedszkolu publicznym i niepublicznym, jakby je połączono razem.
Znacznie ciekawsze było przedstawienie podmiotów, którym umorzono kwoty, ze względu ważny interes podatnika lub interes publiczny. Należały do nich: Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej na kwotę prawie 400 tys. zł, Klub Sportowy „Śnieżka” na ponad 55 tys. zł oraz Grupa Regionalna GOPR na prawie 20 tys. zł. Pomocy publicznej udzielono tylko jednej osobie fizycznej.
Burmistrz Karpacza, zaraz po wystąpieniu pani Skarbnik zaprezentował koszty funkcjonowania obiektów sportowych w ubiegłym roku oraz za pierwsze półrocze 2026 r. Stwierdził, że koszty nie odbiegają szczególnie od poprzednich lat. Na pierwszym miejscu wymienił stadion, którego koszty za 2025 r. wyniosły prawie 565 tys. zł, a przychody 683 tys. zł, czyli stadion jest 120 tys. zł na plusie. Ponieważ podawał tylko wyrywkowe dane, nie wiadomo, na czym stadion się dorobił. Czy przypadkiem nie tak samo, jak wcześniej bywało, czyli na parkingu.
Burmistrz zaznaczał, że wśród utrzymania stadionu i hali sportowej najbardziej kosztotwórcza była energia. Hala sportowa, ze wszystkich obiektów zanotowała największy minus wynoszący 183 tys. zł. Koszty boisk to 20 tys. zł, a skoczni Orlinek ponad 3 tys. zł. Pierwsze półrocze br. użytkowania obiektów sportowych było podobne do porównywalnych wcześniejszych okresów.
Jeden z radnych dopytywał się o skocznię przy Orlinku i uważał, że miasto nie powinno ponosić dodatkowych kosztów, skoro użytkuje ją Klub Sportowy „Śnieżka” i czerpie z niej profity. Burmistrz przerzucał odpowiedzialność na radnych, którzy decydowali o takim sposobie zagospodarowania nieczynnej skoczni. Podsumował, że gdyby nie było opieki „Śnieżki” skończyłaby, jak dawna Karpatka.
W sumie, różnica jest niewielka - tylko taka, że na schodach Karpatki zarobić nie można, w porównaniu do punktu widokowego Orlinka. Straty też nie ma. Przykre, że skoki narciarskie w Karpaczu to już tylko coraz bardziej odległe wspomnienie.