wtorek, 30 grudnia 2025

Komu zagraża miejski parking przesiadkowy?

     Na  krótkiej, ostatniej sesji w mijającym roku wszyscy wszystkim składali życzenia noworoczne i dziękowali sobie nawzajem za dotychczasową współpracę. Wczorajsze posiedzenie przyniosło, przy okazji parę ciekawych zdarzeń.

Na początku uhonorowano dwóch policjantów, którzy 22 listopada odznaczyli się wielką odwagą  w czasie pożaru budynku pensjonatowego w Karpaczu i wyprowadzili kilka osób z zadymionych pomieszczeń, ratując ich życie i zdrowie.

Po uroczystości i wspólnym zdjęciu nastąpił rutynowy porządek obrad, do którego wcześniej wprowadzono nowe uchwały.  Niestety,   zmiany w budżecie głosowano, nie podając do publicznej wiadomości o co chodzi. Podobnie było w przypadku skargi na działania burmistrza. Dopiero kolejny wniosek, niezasługujący, zdaniem radnych na uwzględnienie nazwano: chodziło  o podporządkowanie  i nazewnictwo ulic  Narutowicza i Skłodowskiej. Rada wyraziła w następnych uchwałach zgodę na sprzedaż nieruchomości przyległej i przyjęła plan pracy na nowy rok.

Najciekawsza sprawa wypłynęła na koniec. Radny Czerniak zwrócił się do burmistrza o rozważenie likwidacji parkometrów  do maja przyszłego roku na parkingu przesiadkowym, ze względu na brak zainteresowania  – czynny parking od dwóch miesięcy stoi pusty. Wnosił też o wygospodarowanie paru dodatkowych miejsc dla autobusów i o zamontowanie toalety przy dworcu. Stwierdził, że obietnice były, ale toalety nie ma, natomiast są skargi na korzystanie przez podróżnych z przybytku w Muzeum Zabawek.

W odpowiedzi burmistrz uznał,  że dobrze by było poczekać jeszcze półtora miesiąca, do końca ferii, aby sprawdzić opłacalność parkingu.   

Jasne jest już dzisiaj, że ustalenie zaporowych cen na parkingu przy głównej drodze do miasta i trudności w dostaniu się do centrum Karpacza nikogo nie zachęcą do zostawienia  na nim auta. Nie trzeba czekać aż do końca zimowych wakacji, skoro teraz, w okresie świąteczno - noworocznym parking świeci pustką.  Chyba że… chodzi o coś innego.  Może o to, że intratne prywatne biznesy parkingowe „ważnych osób” za bardzo ucierpią…

Tak oto, szczytna idea Park&Ride, która z powodzeniem  się spełnia w wielu polskich i europejskich miastach, w Karpaczu  nie ma szans. „Parkuj i Jedź”   nie do Karpacza!

 

sobota, 20 grudnia 2025

Niespodziewana burza na sesji budżetowej

    Karpacz wciąż ma kłopoty z publikowaniem nagrań sesji  w Biuletynie Informacji Publicznej. Tym razem pobił gminny rekord – 20 dni! Tyle trzeba było czekać, żeby zobaczyć nagranie z 26 listopada! Ukazało się dzień przed następną sesją. Brawo!

Sama sesja rozpoczęła się  z niedużym, tym razem opóźnieniem, ale zaraz na samym początku powstał chaos. Zamieszanie z porządkiem obrad trwało dobrą chwilę, a wśród wprowadzanych projektów  znalazła się uchwała przystankowa. Nie było jej w programie sesji, a więc nie wiadomo, czy wróci Bachus, czy  Krucze Skały wygrają z domem Morgensterna, a uprzywilejowany Biały Jar będzie z przydomkiem „pętla”, czy bez.

Budżet został uchwalony dosyć gładko, z dochodami gminy na poziomie 80,6 mln zł, wydatkami  w wys. 89,8 mln zł i deficytem równym 9,2 mln zł, który ma być sfinansowany z niewykorzystanych środków, kredytów i pożyczek. Trzynastu radnych głosowało za, jeden się wstrzymał, a jedna osoba była nieobecna. Przy okazji budżetu burmistrz pochwalił się, że następnego dnia zostanie podpisana umowa o przebudowę deptaka.

W „Sprawach Różnych”  poruszono problem umów dzierżawy – burmistrz  znacząco podniósł stawki, nawet o kilkaset procent. Radny Czerniak apelował, aby zweryfikować je i  nie wylewać dziecka z kąpielą.

Ostre starcie między radnymi zaczęło się z powodu działki położonej między ul. Kolejową a torami, naprzeciwko dworca. Gmina zamierza poszerzyć ulicę o chodnik.  Kością niezgody stała się propozycja zamiany: prywatna działka za opustoszały sklep w Karpaczu Górnym, w pobliżu Wangu.  W ubiegłej kadencji radni walczyli jak lwy, żeby lokalu nie sprzedawać i zostawić go w zasobach miasta – z sukcesem. Wiceprzewodniczący Pajdzik, wcześniejszy zwolennik sprzedaży sklepu w prywatne ręce, zaatakował gwałtownie radnego Czerniaka, proponującego zamianę inną: działka za działkę. Do ataku dołączył radny Wesołowski  karygodnie oskarżając Wiesława Czerniaka, że będzie miał krew na rękach, gdy zabraknie chodnika przy dworcu. Sytuację trochę uspokoiło wystąpienie radnego Talagi, który przypomniał, że  burmistrz w swoich materiałach wyborczych proponował utworzenie w Karpaczu Górnym centrum integracji i filii biblioteki.  Burmistrz prostował, że chodziło mu o inny lokal, co nie zmienia faktu, że wyżej położona część miasta jest, pod tym względem pustynią. Rozsądne wystąpienie radnego Czerwinki, żeby lokal zachować w rękach miasta i poszukać innych rozwiązań, zakończyło burzę.

Mieszkańcy Karpacza Górnego nie mogą być dłużej bierni. Czas działa na ich niekorzyść.

 

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Zabawa w przystanki. Komu przeszkadza Morskie Oko?

    Po cichu, bez szumu i bez pytań wycofano pospiesznie, zaraz po otwarciu sesji  projekt uchwały  nr 194/25.  Czego dotyczył - na sesji nie wybrzmiało. Zastępca przewodniczącej rady nie przedstawił tytułu, ograniczył się tylko do podania jednej z kilku liczb w porządku obrad.

Czasami zdarza się tak, że im bardziej chce się coś ukryć, tym bardziej wychodzi to na wierzch. Tak było i tym razem. Rzecz dotyczyła zmiany nazw  przystanków autobusowych w Karpaczu. Pomysł wzbudził tak dużą wesołość, że wieść rozeszła się lotem błyskawicy po mieście.

Sama nazwa projektu uchwały nie wzbudzała, na pierwszy rzut oka, żadnych podejrzeń. Była mdła,  bez skojarzeń, po prostu jeden z  wielu przykładów urzędniczej nowomowy. Czy projekt uchwały nr 194/25 w sprawie określenia przystanków komunikacyjnych na terenie miasta Karpacz, których właścicielem lub zarządzającym jest Gmina Karpacz oraz warunków i zasad korzystania z tych obiektów mógłby budzić jakieś emocje, oprócz wzruszenia ramionami, że znowu nie wiadomo, o co chodzi?

No, właśnie, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze! „Komuś” zrobiło się żal, że niektóre obiekty mają niezasłużenie darmową reklamę w nazwach przystanków i postanowił to ukrócić.  Wymyślił, że nazwy takie, jak Bachus, Morskie Oko, czy Biały Jar trzeba zmienić! Nie może być tak, że jedni mają  przywileje, a inni nie! Nie wiadomo, co siedziało w głowie tego „kogoś”. Kto wie, być może korzyści mają nie ci, co powinni je mieć?  A może powojenne nazwy  się „komuś” nie podobają i chciałby sięgnąć jeszcze głębiej w historię?

Bez względu na motywacje warto byłoby poznać wnioskodawcę tego pomysłu.   Na okres adwentu proponuję mu inną zabawę: sięgnięcie do popularnej w ostatnim czasie gry „Visit Karkonosze”. Zadania do wykonania w  planszówce czynią cuda. Przywracają równowagę tak potrzebną przed Świętami i Nowym Rokiem.

 

 

niedziela, 30 listopada 2025

Gmina w kompletnym chaosie, czy totalnym rozkładzie?

      Na szybkiej sesji, z  półgodzinną obsuwą (znowu!) z powodu problemów technicznych sprzętu, nie było burmistrza. Rolę gospodarza spełniała pani wiceburmistrz, ale widać było, że  miasta nie zna i nie czuje się w nim swobodnie.

Zaraz na samym początku wycofano z porządku obrad  jeden punkt, bez słowa wyjaśnienia, o co chodzi. Dodano za to trzy projekty uchwał i tutaj  tłumaczeń nie zabrakło.

Ze sprawozdania z działalności międzysesyjnej  wynikało, że  wreszcie, po wielu interwencjach radnych, pojawi się oświetlenie  świąteczno - noworoczne w Karpaczu Górnym i na Osiedlu Skalnym. W porównaniu z tą dobrą wiadomością słabo wyglądało wyjaśnianie składu delegacji  na uroczystości 30-lecia współpracy Karpacza z niemieckim Reichenbachem. Pomyłka w nazwie partnerskiego miasta była drobiazgiem w porównaniu z niewysłaniem  na spotkanie przedstawicieli rady miejskiej.

W Sprawozdaniu prezesa MZGK z realizacji wieloletniego planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych pojawił się fragment dotyczący rozbudowy oczyszczalni ścieków.  Od kwietnia trwa ocena wniosku  o udzielenie gigantycznej, jak na Gminę Karpacz  pożyczki – 68 mln zł netto – na modernizację  obiektu przy ul. Nadrzecznej. Ze wcześniejszych informacji podawanych na sesjach wynikało, że chodzi o Bank Gospodarstwa Krajowego i pożyczkę na preferencyjnych warunkach. Prezes twierdził, że ocena wniosku zbliża się do końca.

Na koniec sesji, w „Sprawach różnych” radny Czerniak poruszył nielegalne postawienie czarnych domków nad Dzikim Potokiem, które od dłuższego czasu bulwersują mieszkańców i radnych.  Chciał wiedzieć, co w tej sprawie się dzieje i otrzymał zdumiewającą odpowiedź. Pani wiceburmistrz poradziła mu, żeby zwrócił się o informację publiczną do nadzoru budowlanego!  

Co sądzić o władzy, która nie wie i nie chce wiedzieć, co się na  terenie Gminy dzieje?! Która umywa ręce, bo to nie leży w jej kompetencjach?  Która nie ma zamiaru interesować się dewastacją gruntów w Karpaczu i nie korzysta z uprawień, jakie jej przysługują?

Arogancja  w Karpaczu przybiera na sile.  To już nie tylko paraliżująca niemoc i lenistwo. Czy  miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego  przestał w mieście obowiązywać?

poniedziałek, 17 listopada 2025

Burmistrz rozkłada bezradnie ręce

      Trudno określić to, co wydarzyło się na sesji w końcówce października przy okazji ustalania opłaty targowej: Czy to było tylko złudzenie, czy  przyzwolenie na cwaniactwo kosztem gminy, udające bezradność?   

Na samym początku podano, że  główny organizator Forum Ekonomicznego w Karpaczu, mimo zapowiedzi, nie pojawi się na sesji z powodu choroby.  A zaraz potem okazało się, że do Sprawozdania burmistrza  z działalności międzysesyjnej nie było żadnych pytań! Zaległa całkowita cisza –  rzecz rzadko spotykana w naszym mieście.

W części sprawozdawczej głos zabierały dwie panie dyrektorki: przedszkola i szkoły podstawowej oraz prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, który omówił finanse spółki za ubiegły rok. W trakcie wystąpienia podał dane o pożyczce na rozbudowę oczyszczalni  oraz fakty dotyczące  niekończącego się sporu sądowego o hurtowy odbiór ścieków z KSWIK. Została złożona apelacja od wyroku .

Burmistrz, przekazując informację o inwestycjach w gminie dziękował radnemu Czerniakowi, za dobre rozwiązanie problemu  z toaletą przy dworcu, która będzie służyła równocześnie parkingowemu centrum przesiadkowemu. Bardzo też dziękował panu staroście, za prawomocne pozwolenie na budowę deptaka. Na pytanie radnego Janiszewskiego, czy gmina będzie się starać o przejecie tej drogi burmistrz odpowiedział, że  droga jest powiatowa i będzie powiatowa, a kwestia własności jest rzeczą wtórną!

Ważnych spraw było  na sesji dużo więcej, ale jedna z nich, z pozoru mało istotna dobrze pokazuje nędzną kondycję Gminy Karpacz.  Radny Talaga zadał pytanie o pobór opłaty targowej, która jest egzekwowana w centrum, natomiast wyżej, w górach, już nie. Dotyczy to m.in. Domu Śląskiego, Nad  Łomniczką i Strzechy Akademickiej.  Mówił, że tego rodzaju postępowanie jest nieuczciwe wobec ludzi, którzy taką opłatę wnoszą. Burmistrz  zrobił unik, stwierdził, że za  pobór opłaty targowej odpowiada inkasent i dał do zrozumienia, że ta danina w górach pobierana nie będzie.  Przekaz był jasny  - nikomu, kto w ten sposób handluje na wysokości powyżej 800 m n.p.m. włos z głowy nie spadnie. A frajerzy z terenów zurbanizowanych niech płacą!   Sprawa nabiera rumieńców, gdy weźmie się pod uwagę, że w samym środku Rady Miejskiej Karpacza siedzi osoba odnosząca korzyści z takiego zaniechania. Nie tylko się nie rumieni ze wstydu, ale  jeszcze zbiera pochwały od burmistrza.

Głosem rozsądku wykazał się radny Czerniak, który apelował do rady i burmistrza o podjęcie działań w tej sprawie. Czy będzie wysłuchany?

 

 

poniedziałek, 10 listopada 2025

Sesja się odbyła, a nagrania jak nie było, tak nie ma

      Nie wiadomo,  dlaczego Gmina Karpacz nie spełnia ustawowego obowiązku i nie publikuje nagrań z sesji lub umieszcza je z dużym opóźnieniem.  Mija dwanaście dni od ostatniej sesji z 29 października 2025 r. i wciąż trwa cisza.  

Kłopoty z transmisją czasem się zdarzają, ale dotychczas nikt mieszkańcom nie wyjaśniał powodów opóźnień – władze Gminy zachowują się tak, jakby nic się nie stało. Nieudostępnianie nagrań z sesji wskazuje na brak jawności działań miasta. A sesja tym razem była bardzo bogata w wydarzenia. W programie znalazł się nie tylko zwyczajowy porządek, ale  także część sprawozdawcza i podwyżki podatków. Rada przyjęła aż 20 uchwał! Tym razem radni byli bardziej ugodowi niż przed rokiem, kiedy  podwyżek nie było. Zgodzili się na podniesienie stawek, ale w proponowanej wysokości  z ubiegłego roku.  Wydaje się, że takie rozwiązanie zadowoliło burmistrza.

Chyba nie trzeba przypominać władzom Gminy Karpacz, jakie mają obowiązki. Zawsze mogą zajrzeć do ustawy o samorządzie gminnym i spojrzeć na artykuł, w którym stoi jak wół: Nagrania obrad są udostępniane w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy oraz inny sposób zwyczajowo przyjęty.

wtorek, 28 października 2025

Karpacz poza pierwszą dziesiątką

    W połowie października „Wspólnota” opublikowała ranking zatytułowany „Inwestycje samorządów 2025”. Metoda oceny wyników gmin była taka sama, jak w ubiegłych latach.

Do zestawienia wzięto całość wydatków majątkowych samorządów z trzech ostatnich lat /2022 – 2024/. Dzięki temu wyniki były bardziej równomierne i miarodajne. Zwrócono uwagę na fakt, że w 2024 r. inwestycje wyhamowały w porównaniu do  2023 roku. Podano cztery przyczyny tego zjawiska, tj. wzrost obciążeń spowodowanych wydatkami bieżącymi, wysokie obciążenie spłatami wcześniejszych kredytów, cykliczny spadek dotacji unijnych oraz wygaśnięcie części programów rządowych.

W kategorii „Miasteczek” do której należy Karpacz, pierwsze miejsce zajęła Łeba, drugie Polanica Zdrój, a trzecie Kamieńsk w woj. łódzkim. Wydatki majątkowe zwycięskiej  Łeby wynosiły ponad 10 tys. zł na mieszkańca.

Zarówno Łeba, jak i Polanica korzystały z dotacji rządowych  Polskiego Ładu. Karpacz nie mógł skorzystać z przyznanej mu dotacji - na przebudowę deptaka  w 2024 r. - co wpłynęło na miejsce w rankingu poza pierwsza dziesiątką. Powodem była  kilkuletnia bezczynność i niefrasobliwość gminnej władzy. Nie zostały  uregulowane formalności związane ze statusem drogi, która zamieniła się w deptak. Teraz miasto się chwali, że przebudowa wkrótce się rozpocznie. Tyle że terminów  i projektów przebudowy było już kilka i nic z nich nie wyszło...  TU

sobota, 11 października 2025

Po cichu i po kryjomu nadchodzi cenzura?

     Stosunkowo łatwy dostęp do informacji publicznej  nie podoba się wielu gminom.  Pod płaszczykiem troski o urzędników, a więc zdjęcia z ich ramion zbyt wielu obowiązków, podejmowane są próby  ukrycia  istotnych posunięć i decyzji władz samorządowych przed opinią społeczną.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych przyjęło ostatnio stanowisko domagające się nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zabiega o przyjęcie ograniczeń w udzielaniu odpowiedzi na pytania kierowane do gmin. Zdaniem  Samorządowców, należy  prawnie umożliwić odmowę informacji z powodu  m.in.  wniosków powtarzających się, uporczywych, składanych w celach komercyjnych lub sprawach indywidualnych.  Dodatkowo wnioskodawca powinien udowodnić, że uzyskanie informacji jest szczególnie ważne dla interesu publicznego.

Nie wiadomo,  kto i w jaki sposób miałby weryfikować, czy informacja służy społeczeństwu. Jeżeli będzie to sprawdzać gmina, można być niemal pewnym, że przez taką barierę  żadna „informacyjna mysz” się nie przeciśnie. Już obecnie w wielu sytuacjach są problemy z uzyskaniem odpowiedzi na podstawowe pytania, nie tylko w samorządach, ale również w innych instytucjach różnego szczebla.  Przemilczanie i udawanie, że wnioski nie wpłynęły do organu nie jest wcale takie rzadkie.

Po próbach  ze  zniesieniem  kadencyjności  władz w  samorządach   jest to  drugi,   bardzo niebezpieczny „zamach”  na   przejrzystość   podejmowania   decyzji  na  najniższym,   gminnym  szczeblu.  Czy  tzw. „nadużycie    prawa   do   informacji   publicznej”   jest    wystarczającym    powodem  do  ograniczania samorządności w gminach?  Polecam artykuł w Serwisie Samorządowym PAP – tutaj.

piątek, 3 października 2025

Jest sesja!

       Dziewiątego dnia od ważnej sesji  ukazało się na stronie miasta nagranie. Można je odsłuchać w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie miasta. Nie jest długie – trwa niecałe dwie godziny. Mimo różnych perturbacji, nagranie, w części w trybie radiowym, jest dostępne.

Pani Skarbnik informowała o udzielonych ulgach, odroczeniach,  itp., ale bardzo ogólnie. Podała, że wszystko znajduje się BIP.  Dziesięciu podmiotom udzielono ulgi, a trzem umorzono zaległości.

O kosztach funkcjonowania obiektów sportowych w Karpaczu, czyli stadionu, hali i orlików, podzielono się wiadomością - obok liczb -  że stadion „komercyjnie się broni” i że obiekty sportowe buduje się nie po to, żeby na nich zarabiać.

O projekcie zmian w budżecie informacja również była ogólnikowa.  Pani Skarbnik podała dobrą wiadomość - w tym roku odsetki od lokat będą wyższe niż odsetki od kredytów - a potem tą gorszą, o malejących wpływach z opłaty targowej.

Karta Mieszkańca została w końcu przyjęta – teraz można będzie przystąpić do szczegółowych rozwiązań.

W „Sprawach różnych” w krótkiej informacji na temat inwestycji mówiono o centrum przesiadkowym i oczyszczalni ścieków. Burmistrz chwalił byłego burmistrza Malinowskiego, ale zaraz po tym radny Czerniak zwrócił uwagę, że należy podziękować radnym – dzięki nim kilka mocno nietrafionych pomysłów nie powstało.

Polecam odsłuchanie sesji – tryb radiowy dobrze się wpisuje w 100 lecie Polskiego Radia. Właśnie teraz obchodzi swoje święto.  Bez obrazu,  słowa łatwiej zapadają w pamięć.

niedziela, 28 września 2025

Burmistrz grozi: który to pracownik?

   Ważny program sesji ze środy 24 września,  z istotnymi informacjami  i uchwałą przyjmującą Kartę Mieszkańca   został  przyćmiony, wcale nie przez brak obrazu w transmisji, ale przez niepojęte zachowanie Burmistrza Karpacza.

Przez kilka minut wydawało się, że wróciły czasy pańszczyźniane i słychać było, jak jaśnie pan we własnym folwarku rozstawiał poddanych chłopów po kątach. Iskrą, która wywołała agresję  stały się wkłady do miejskich śmietniczek. Radny Serwinis, który w imieniu pracowników miejskiej spółki  mówił o uciążliwości opróżniania koszy i prosił o foliowe worki, zapewne nie spodziewał się takiej reakcji. Burmistrz podniósł głos i wykrzykiwał: „Dowiem się, który to pracownik interweniuje. Mówię to do kamery, chcę się dowiedzieć, który to pracownik”! W odpowiedzi, radny Serwinis zauważył, że pewnego rodzaju problemy w spółce są niesłyszalne i apelował, aby nie robić nagonki   na ludzi.

Po dobrej chwili gospodarz miasta się uspokoił, ale  niesmak pozostał. Na nic się zdały nieudolne próby zatuszowania niebywałego skandalu mówieniem „źle mnie pan zrozumiał”.

Smutno się robi, gdy w Karpaczu pozornie błahych spraw  nie można rozwiązać inaczej, niż nagłośnieniem ich na sesji. Jeszcze smutniej jest, kiedy Burmistrz miasta próbuje zastraszać ludzi, żeby nigdy więcej nie odważyli się mówić radnym, co ich boli.

Po agresywnym zachowaniu burmistrza widać, że źle się dzieje nie tylko w Urzędzie Miasta, ale również w Miejskim Zakładzie Usług Komunalnych. Czas na gruntowne porządki nastał już teraz i one wcale nie dotyczą pracowników tylko kierownictwa miejskiej spółki. Nie ma co czekać do wiosny.

 

 

 

wtorek, 23 września 2025

Bilet wstępu do miasta

     Jedyne miasto na świecie, do którego wstęp jest za opłatą ogłosiło, że w 2026 r. również będzie pobierać taką daninę od turystów jednodniowych.

Trzeci rok z rzędu Wenecja próbuje uporać się z nadmiarem turystów i wprowadza bariery finansowe dla osób, które  zaglądają do miasta  przejazdem, spędzając w nim tylko kilka godzin.  W nadchodzącym roku ograniczenia mają  obowiązywać od kwietnia do końca lipca. Przez 60 dni w roku, głównie w weekendy,  opłata za pobyt będzie pobierana od osób, które nie zostaną w mieście na noc. Zwolnione z niej zostaną dzieci.

Pilotażowy program płatnego pobytu władze miasta wprowadziły w 2024 r.,  a obecnie pracują nad jego rozszerzeniem i wcale nie mają zamiaru go likwidować.  Nie wiadomo, jakie będą opłaty w nowym sezonie, ale dotychczasowe wynosiły od 5 do 10 euro.  Turyści mają obowiązek zarejestrowania się w specjalnej aplikacji. To samo muszą zrobić osoby wjeżdżające do miasta, które zostały z  opłaty zwolnione.

Obecność jednodniowych turystów powoduje wiele problemów,  natomiast zyski z ich pobytu są złudne.  Mieszkańcy, skazani dotychczas na wiele ograniczeń, aprobują takie rozwiązania.  Na razie Wenecja nie wprowadziła limitów osób  wjeżdżających do miasta, ale  nie jest pewne, czy takie rozwiązania nie pojawią się w przyszłości.

Karpacz wciąż nie znalazł pomysłu, jak ograniczyć  pobyt jednodniowych turystów, którzy w sezonie powodują zakorkowanie i zatłoczenie miasta.  Być może parking przesiadkowy częściowo złagodzi problem, ale go nie zlikwiduje. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej rozwiązaniom, jakie stosuje Wenecja.