Karpacz wciąż ma kłopoty z publikowaniem nagrań sesji w Biuletynie Informacji Publicznej. Tym razem pobił gminny rekord – 20 dni! Tyle trzeba było czekać, żeby zobaczyć nagranie z 26 listopada! Ukazało się dzień przed następną sesją. Brawo!
Sama sesja rozpoczęła się z niedużym, tym razem opóźnieniem, ale zaraz na samym początku powstał chaos. Zamieszanie z porządkiem obrad trwało dobrą chwilę, a wśród wprowadzanych projektów znalazła się uchwała przystankowa. Nie było jej w programie sesji, a więc nie wiadomo, czy wróci Bachus, czy Krucze Skały wygrają z domem Morgensterna, a uprzywilejowany Biały Jar będzie z przydomkiem „pętla”, czy bez.
Budżet został uchwalony dosyć gładko, z dochodami gminy na poziomie 80,6 mln zł, wydatkami w wys. 89,8 mln zł i deficytem równym 9,2 mln zł, który ma być sfinansowany z niewykorzystanych środków, kredytów i pożyczek. Trzynastu radnych głosowało za, jeden się wstrzymał, a jedna osoba była nieobecna. Przy okazji budżetu burmistrz pochwalił się, że następnego dnia zostanie podpisana umowa o przebudowę deptaka.
W „Sprawach Różnych” poruszono problem umów dzierżawy – burmistrz znacząco podniósł stawki, nawet o kilkaset procent. Radny Czerniak apelował, aby zweryfikować je i nie wylewać dziecka z kąpielą.
Ostre starcie między radnymi zaczęło się z powodu działki położonej między ul. Kolejową a torami, naprzeciwko dworca. Gmina zamierza poszerzyć ulicę o chodnik. Kością niezgody stała się propozycja zamiany: prywatna działka za opustoszały sklep w Karpaczu Górnym, w pobliżu Wangu. W ubiegłej kadencji radni walczyli jak lwy, żeby lokalu nie sprzedawać i zostawić go w zasobach miasta – z sukcesem. Wiceprzewodniczący Pajdzik, wcześniejszy zwolennik sprzedaży sklepu w prywatne ręce, zaatakował gwałtownie radnego Czerniaka, proponującego zamianę inną: działka za działkę. Do ataku dołączył radny Wesołowski karygodnie oskarżając Wiesława Czerniaka, że będzie miał krew na rękach, gdy zabraknie chodnika przy dworcu. Sytuację trochę uspokoiło wystąpienie radnego Talagi, który przypomniał, że burmistrz w swoich materiałach wyborczych proponował utworzenie w Karpaczu Górnym centrum integracji i filii biblioteki. Burmistrz prostował, że chodziło mu o inny lokal, co nie zmienia faktu, że wyżej położona część miasta jest, pod tym względem pustynią. Rozsądne wystąpienie radnego Czerwinki, żeby lokal zachować w rękach miasta i poszukać innych rozwiązań, zakończyło burzę.
Mieszkańcy Karpacza Górnego nie mogą być dłużej bierni. Czas działa na ich niekorzyść.