poniedziałek, 17 listopada 2025

Burmistrz rozkłada bezradnie ręce

      Trudno określić to, co wydarzyło się na sesji w końcówce października przy okazji ustalania opłaty targowej: Czy to było tylko złudzenie, czy  przyzwolenie na cwaniactwo kosztem gminy, udające bezradność?   

Na samym początku podano, że  główny organizator Forum Ekonomicznego w Karpaczu, mimo zapowiedzi, nie pojawi się na sesji z powodu choroby.  A zaraz potem okazało się, że do Sprawozdania burmistrza  z działalności międzysesyjnej nie było żadnych pytań! Zaległa całkowita cisza –  rzecz rzadko spotykana w naszym mieście.

W części sprawozdawczej głos zabierały dwie panie dyrektorki: przedszkola i szkoły podstawowej oraz prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, który omówił finanse spółki za ubiegły rok. W trakcie wystąpienia podał dane o pożyczce na rozbudowę oczyszczalni  oraz fakty dotyczące  niekończącego się sporu sądowego o hurtowy odbiór ścieków z KSWIK. Została złożona apelacja od wyroku .

Burmistrz, przekazując informację o inwestycjach w gminie dziękował radnemu Czerniakowi, za dobre rozwiązanie problemu  z toaletą przy dworcu, która będzie służyła równocześnie parkingowemu centrum przesiadkowemu. Bardzo też dziękował panu staroście, za prawomocne pozwolenie na budowę deptaka. Na pytanie radnego Janiszewskiego, czy gmina będzie się starać o przejecie tej drogi burmistrz odpowiedział, że  droga jest powiatowa i będzie powiatowa, a kwestia własności jest rzeczą wtórną!

Ważnych spraw było  na sesji dużo więcej, ale jedna z nich, z pozoru mało istotna dobrze pokazuje nędzną kondycję Gminy Karpacz.  Radny Talaga zadał pytanie o pobór opłaty targowej, która jest egzekwowana w centrum, natomiast wyżej, w górach, już nie. Dotyczy to m.in. Domu Śląskiego, Nad  Łomniczką i Strzechy Akademickiej.  Mówił, że tego rodzaju postępowanie jest nieuczciwe wobec ludzi, którzy taką opłatę wnoszą. Burmistrz  zrobił unik, stwierdził, że za  pobór opłaty targowej odpowiada inkasent i dał do zrozumienia, że ta danina w górach pobierana nie będzie.  Przekaz był jasny  - nikomu, kto w ten sposób handluje na wysokości powyżej 800 m n.p.m. włos z głowy nie spadnie. A frajerzy z terenów zurbanizowanych niech płacą!   Sprawa nabiera rumieńców, gdy weźmie się pod uwagę, że w samym środku Rady Miejskiej Karpacza siedzi osoba odnosząca korzyści z takiego zaniechania. Nie tylko się nie rumieni ze wstydu, ale  jeszcze zbiera pochwały od burmistrza.

Głosem rozsądku wykazał się radny Czerniak, który apelował do rady i burmistrza o podjęcie działań w tej sprawie. Czy będzie wysłuchany?