Przed tygodniem, 22 czerwca 2026 r. radni Karpacza, bez żadnych rozterek i wątpliwości zaktualizowali Strategię rozwoju gminy i w ten sposób szeroko otworzyli bramę dla nowych inwestycji deweloperskich w Karpaczu.
Pretekstem do przyjęcia strategii z bardzo szkodliwymi dla miasta zapisami były ścieżki rowerowe i tłumaczenie, że strategia rozwoju jest tylko i wyłącznie po to, aby móc aplikować po środki zewnętrzne!?
Warto przypomnieć, jak się sprawy miały, bo Burmistrz na sesji - świadomie lub nie - przypisał poprzedniej radzie uchylenie studium.
Rada Miejska Karpacza w obecnym składzie obraduje już drugi rok. Na sesji w listopadzie 2024 r. radni wzięli pod uwagę liczne głosy mieszkańców, uchylając studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta, które zwiększało tereny pod zabudowę.
Minęło zaledwie 1,5 roku i naraz ci sami radni wykonali nagły zwrot! Zamiast stanąć murem za mieszkańcami, w obronie miasta wystawili bezceremonialnie Karpacz na sprzedaż. Lekką ręką pozwolili na zwiększenie terenów zainwestowanych. Wystarczyło im parę podanych przez urząd ogólników, żeby zapomnieli o obietnicach i przyrzeczeniach składanych przed wyborami. Nietrudno zgadnąć, kto na tym skorzysta: deweloperzy nie zmarnują takiej okazji!
Jak to się stało, że radni tak szybko wyparli się danego mieszkańcom słowa? Obok zwykłego umysłowego lenistwa i niechęci poznania zapisów Strategii, trzeba wziąć pod uwagę możliwość różnego rodzaju nacisków typu „kija i marchewki”. A także brak wyobraźni i pospolitą przypadłość widzenia wszystkiego osobno: „ Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…”.