Na dwa miesiące przed sesją absolutoryjną Pani Skarbnik przedstawiała radnym stan dochodów Gminy z podatków i opłat, stwierdzając, że „na chwilę obecną saldo naszych zobowiązań wynosi zero”. Dodała przy tym zdanie o złotówce, umieszczone w tytule.
W połączeniu z przejrzyście przygotowaną prezentacją i podkreślaniu, że gospodarka finansowa jest prowadzona stabilnie, przewidywalnie i bezpiecznie radni nie mieli podstaw do obiekcji, chociaż nie całkiem zgadzali się z interpretacją danych.
Rok budżetowy 2025, zamiast planowanego deficytu, zamknął się 8,5 mln nadwyżką. Podatek od nieruchomości przyniósł prawie 20 mln zł dochodów, udziały w PIT i CIT wyniosły prawie 16,5 mln zł, a opłata miejscowa ponad 5,5 mln zł. Inne podatki i opłaty były równe 4,3 mln zł. Pani Skarbnik nacisk położyła na przeprowadzone kontrole, które, jej zdaniem działają precyzyjnie i mówiła o „bezkompromisowej windykacji”. Pytania na sesji krążyły wokół maksymalnych stawek, których Gmina nie wprowadziła i zdaniem radnych - nie powinna stosować. O opłatach targowych Pani Skarbnik nie chciała mówić i stwierdziła, że „nie czas i miejsce o tym rozmawiać”.
„Sprawy różne” zamieniły się w koncert życzeń i podziękowań. Proszono o witacz na początku miasta i dziękowano za ławki na dworcu. Radni chcieliby m.in. tablic elektronicznych przy stacji kolejowej, które informowałyby o opóźnieniach i odwołanych pociągach. Wracały jak bumerang, naprawy murków i fontanny przy Mieszku, „strupów” w centrum, czyli nielegalnych bud i innych „nowotworów” na Jemiole i u Wietnamczyków. Praktycznie co miesiąc powtarza się problem z parkingiem buforowym na Wielkopolskiej, na którym miasto nie powinno zarabiać, komunikacji miejskiej i plastikowego toru saneczkowego.
Tym razem, na koniec oprócz tzw. żelaznych tematów powiało nowością, niestety niewesołą. Został odczytany komunikat policji o oszustach i coraz bardziej wyrafinowanych metodach ich działania.