Bardzo uroczyście rozpoczęły się obrady ostatniej sesji. Dyrektor Muzeum Sportu i Turystyki, Zbigniew Kulik, po 50 latach pracy odchodził na emeryturę. Przez wiele lat mieszkał i pracował w Karpaczu, był również radnym miasta przez trzy kadencje.
Z okazji jubileuszu dostojny gość wygłosił mowę, w której przypomniał osiągnięcia muzeum: liczne wystawy, cenne zbiory, działalność wydawniczą i popularyzatorską.
Przywołując wspomnienia zaznaczył, że dwukrotnie próbowano pozbyć się Muzeum z Karpacza. Ostatnim razem kilka lat temu, kiedy zapadła decyzja o przeprowadzce do Jakuszyc. Na szczęście, nie doszło do tego. Podkreślił, że Muzeum ma jeszcze coś bardzo cennego – dwie działki w wieczystym użytkowaniu, należące do Skarbu Państwa. Apelował, aby nie zaprzepaścić tego majątku, które Muzeum posiada.
Wydawało się wtedy, że radni i obecni na sesji goście doskonale rozumieją, o czym Dyrektor mówi i nie trzeba im powtarzać, jak ważne jest posiadanie własnego majątku, a nie wyzbywanie się go za psi pieniądz.
Niestety, na tej samej sesji, godzinę później, radni niepomni szczególnego memento „przehandlowali” lekką ręką miejski lokal pewnemu miejscowemu biznesmenowi. A w dyskusji próbowali udowadniać, że pomieszczenia są w złym stanie technicznym, czyli niewiele warte. Nie widać było, aby ktoś z tych „asów szastania majątkiem gminnym” wziął pod uwagę przyszłe korzyści.
Czy radni Karpacza są rzeczywiście tak niezależni, za jakich się uważają?