Jest nadzieja i szansa na rozwiązanie wstydliwego problemu. Paląca sprawa z dworcową toaletą wybrzmiała tuż przed zakończeniem ostatniej sesji starego roku.
W tym miejscu należy przypomnieć, że od czerwca, od dnia w którym przywrócono połączenia kolejowe Karpacza ze światem, podróżni borykają się z podstawowymi, fizjologicznymi potrzebami i w nadmiarze korzystają z WC przy Muzeum Zabawek. W okolicy dworca trudno jest znaleźć zaciszny zakątek na łonie natury, chyba że znajdzie się śmiałek i będzie się wspinał na porośniętą lasem skarpę albo obchodził ją z drugiej strony. O ile wytrzyma.
Na sesji, gdy radny Czerniak poruszył krępującą sprawę, Burmistrz odpowiedział, że miasto pracuje nad tym problemem i jeszcze przed majówką toaleta powinna stanąć obok dworca. Wszelkie podłączenia są już gotowe. Czy będzie to jedyna jaskółka, co nie czyni wiosny, czy może początek postawienia kilku miejskich toalet z prawdziwego zdarzenia – o to nikt z radnych nie zapytał.
Może tym razem w Karpaczu nie będzie jak zwykle, a miasto przestanie wreszcie przerzucać nierozwiązane problemy na przedsiębiorców, na przykład na toalety w restauracjach i barach. Od czasu, kiedy zlikwidowano publiczny przybytek naprzeciwko Ośrodka Zdrowia i urządzono w nim knajpkę, a było to dawno, dawno temu, miasto przestawiło się na tojtojki. Karpacz upstrzony specyficznymi budkami wygląda teraz jak wielki plac budowy - i faktycznie nim, niestety, jest.
Zanim zostanie uzgodniony kształt nowej toalety z Konserwatorem Zabytków proponuję odwiedzenie arcyciekawej, cieszącej się dużym powodzeniem wystawy w Miejskim Muzeum we Wrocławiu. Do końca lutego jest w nim otwarta ekspozycja z prywatnej kolekcji, zatytułowana „Tam, gdzie król chodzi piechotą”. Mogą ją oglądać, z podobnym zainteresowaniem zarówno dorośli, jak i dzieci. Inspiracje dla dobrych wzorców warto czerpać z różnych źródeł.