Na szybkiej sesji, z półgodzinną obsuwą (znowu!) z powodu problemów technicznych sprzętu, nie było burmistrza. Rolę gospodarza spełniała pani wiceburmistrz, ale widać było, że miasta nie zna i nie czuje się w nim swobodnie.
Zaraz na samym początku wycofano z porządku obrad jeden punkt, bez słowa wyjaśnienia, o co chodzi. Dodano za to trzy projekty uchwał i tutaj tłumaczeń nie zabrakło.
Ze sprawozdania z działalności międzysesyjnej wynikało, że wreszcie, po wielu interwencjach radnych, pojawi się oświetlenie świąteczno - noworoczne w Karpaczu Górnym i na Osiedlu Skalnym. W porównaniu z tą dobrą wiadomością słabo wyglądało wyjaśnianie składu delegacji na uroczystości 30-lecia współpracy Karpacza z niemieckim Reichenbachem. Pomyłka w nazwie partnerskiego miasta była drobiazgiem w porównaniu z niewysłaniem na spotkanie przedstawicieli rady miejskiej.
W Sprawozdaniu prezesa MZGK z realizacji wieloletniego planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych pojawił się fragment dotyczący rozbudowy oczyszczalni ścieków. Od kwietnia trwa ocena wniosku o udzielenie gigantycznej, jak na Gminę Karpacz pożyczki – 68 mln zł netto – na modernizację obiektu przy ul. Nadrzecznej. Ze wcześniejszych informacji podawanych na sesjach wynikało, że chodzi o Bank Gospodarstwa Krajowego i pożyczkę na preferencyjnych warunkach. Prezes twierdził, że ocena wniosku zbliża się do końca.
Na koniec sesji, w „Sprawach różnych” radny Czerniak poruszył nielegalne postawienie czarnych domków nad Dzikim Potokiem, które od dłuższego czasu bulwersują mieszkańców i radnych. Chciał wiedzieć, co w tej sprawie się dzieje i otrzymał zdumiewającą odpowiedź. Pani wiceburmistrz poradziła mu, żeby zwrócił się o informację publiczną do nadzoru budowlanego!
Co sądzić o władzy, która nie wie i nie chce wiedzieć, co się na terenie Gminy dzieje?! Która umywa ręce, bo to nie leży w jej kompetencjach? Która nie ma zamiaru interesować się dewastacją gruntów w Karpaczu i nie korzysta z uprawień, jakie jej przysługują?
Arogancja w Karpaczu przybiera na sile. To już nie tylko paraliżująca niemoc i lenistwo. Czy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego przestał w mieście obowiązywać?