piątek, 27 lutego 2026

Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Miasto bez lokalu w Karpaczu Górnym

        Sytuacja, jeszcze niedawno nie do pomyślenia, miała miejsce przedwczoraj na sesji.  Dziewięciu radnych oddało gminny lokal prywatnej osobie – tak, ten sam lokal, który rada poprzedniej kadencji wywalczyła, po długich bojach, na potrzeby mieszkańców.

Mieszkańcy Karpacza Górnego, oburzeni pomysłem i szybkim wprowadzeniem go na sesję, błyskawicznie się zorganizowali i w ciągu dwóch dni  zebrali 121 podpisów pod petycją przeciwko zamianie dawnego sklepu. Nic to jednak nie pomogło.   Na grupce radnych, która chciała się pozbyć lokalu nie zrobiło to żadnego wrażenia. Należały do niej trzy panie radne: Grynkiewicz, Staniszewska  i Żyła oraz panowie: Janiszewski senior, Kalupa, Pajdzik, Pakul, Socha i Wesołowski. Przewodnicząca Rady miała na tyle rozsądku, że wstrzymała się od głosu.

Koncepcji zagospodarowania dawnego sklepu  było kilka, ale lokal do dzisiaj stoi pusty, bo miasto poskąpiło pieniędzy na remont.  W długiej dyskusji na sesji, przeciwko zamianie sklepu na chodnik przy ul. Kolejowej opowiedziało się pięciu radnych. Padła  m.in. ciekawa propozycja  wydzierżawienia majątku zamiast sprzedaży, tzn. dzierżawa sklepu za dzierżawę działki, aby nie wyzbywać się malejącego  i już bardzo szczupłego majątku gminy.

Radny  Kamil Czerwinka apelował o wycofanie projektu uchwały na dwa miesiące. W tym czasie miałyby się odbyć konsultacje społeczne. Niestety, grupce dziewięciu radnych takie rozwiązanie nie przypadło do gustu – przestraszyli się reakcji mieszkańców. Postanowili pospiesznie działać i nie pozwolić, żeby łakomy kąsek stał się wspólnym dobrem.  Utwierdzała ich w tym przekonaniu nowa pani Sekretarz Gminy – Edyta Bielecka, której, za karkołomne uzasadnienie konieczności zamiany należy się nagroda od Burmistrza. Stwierdziła, że  zamiana z punktu widzenia gminy jest korzystna, ponieważ lokal nie jest sprzedawany tylko zamieniany!

Tajemnicą poliszynela jest wiedza, komu radni swoją decyzją podarowali placówkę przy Karkonoskiej  i komu „ta kura będzie znosić złote jaja”.   

Czy ta oburzająca sprawa stanie się iskrą odwołującą radę?

 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Dzierżawa po uważaniu - w trzech odsłonach

        Wiosną, przed rokiem mieszkańcy zaczęli otrzymywać nowe umowy dzierżawy i ze zdumienia przecierali oczy. Stawki drastycznie wzrosły, a wokół umów stopniowo  narastało coraz większe zamieszanie.  

Odsłona pierwsza: Burmistrz zarządzeniem z 19 stycznia 2026 r. ustalił minimalne stawki czynszu za dzierżawę gruntów oraz dzierżawę lub najem obiektów budowlanych. Wysokość ustalonych stawek została wyśrubowana. Obecnie jest zaporowa i  stawia pod znakiem zapytania sens wielu dotychczasowych dzierżaw. Na przykład, za grunt wykorzystywany do prowadzenia działalności gospodarczej trzeba będzie zapłacić 25 zł za m2 miesięcznie, a za 1 m2 miejsca parkingowego – 5 zł na miesiąc.

Odsłona druga:  W programie pierwszej sesji nowego roku 28 stycznia 2026 r. znalazł się mocno dyskusyjny projekt uchwały w sprawie dzierżawy gruntu na prowadzenie parkingu. Radni wskazywali  nie tylko na to, że jest to jedyny parking   prywatny na gruncie miejskim, ale również na to, że zgodnie z zarządzeniem Burmistrza, dzierżawca zapłaci  wysoki czynsz miesięczny.

Odsłona trzecia: Burmistrz Karpacza  na początku miesiąca zmienił zarządzenie nowym zarządzeniem z 2 lutego 2026 r. Ogłosił, w dodanym § 41, że „W szczególnie uzasadnionych przypadkach, ze względu na rodzaj nieruchomości, jej położenie albo szczególny sposób korzystania z nieruchomości stanowiącej mienie gminne, Burmistrz - w drodze zarządzenia - może ustalić inną niż określona w § 1 stawkę czynszu."

Niestety, zapomniał podać, jakie to są „szczególnie uzasadnione przypadki” i zostawił sobie przywilej  wyrokowania, komu stawkę obniżyć, a komu nie. W najbliższą środę, 25 lutego,  na sesji radni będą decydować aż o kilkunastu umowach dzierżawy, ale  w praktyce to burmistrz wskaże, komu warto ją dać.

Coraz bliżej naszemu miastu do wschodniego samodzierżawia….

Tak więc mieszkańcy drżyjcie, żeby nie podpaść jaśnie panu. To od jego widzimisię, kaprysu i złego lub dobrego nastroju będzie zależała wasza przyszłość.  Jedną ręką może odebrać wam dzierżawę i  mocno skomplikować życie. Bądźcie grzeczni!

Obydwa zarządzenia znajdują się w BIP. Można też je przeczytać na facebooku mieszkańca Karpacza, Grzegorza Kubika we wczorajszym wpisie.

 

 

 

środa, 11 lutego 2026

Zamieszanie na gminnych działkach. Parkingi prywatne, a warzywniak miejski? Czy może odwrotnie?

       Zazwyczaj przedłużanie dzierżaw na sesjach nie zajmuje dużo czasu. Szybko, niemal z automatu odbywają się głosowania i nie ma wokół nich wątpliwości. Od tej reguły zdarzają się odstępstwa. Tak się stało ostatnim razem na sesji, tej samej, na której najwięcej zastrzeżeń budziła opłata reklamowa.

Radni nie byli specjalnie zainteresowani Sprawozdaniem  z działalności międzysesyjnej. Wyjaśnienia Burmistrza trwały krótko. Dotyczyły m.in.  dodatkowej dotacji udzielonej przy ul. Partyzantów (nr 11,13), gdzie realizowano zadania WIOŚ za pośrednictwem Gminy Karpacz oraz Zimowej Akademii Sportu.

Zgrzyty zaczęły się od projektu uchwały dotyczącej przedłużenia umowy dzierżawy działki – parkingu mieszkańcowi Karpacza Górnego. Radny Serwinis zaapelował o zakończenie dzierżawy. Twierdził, że  działkę o pow. 267 m2 należy zamienić   na miejski parking,  a dochody z niej powinny zasilać budżet miasta.  Podkreślał, że tylko jeden parking na gruntach miejskich jest prywatny, a  z pozostałych czternastu Karpacz czerpie zyski. Wyliczył, że dzierżawa działki jest dla miasta niekorzystna.  Inne zdanie miał radny Kalupa, który powątpiewał w prawidłowość obliczeń i sprowadził propozycję radnego Serwinisa do personalnych porachunków. Nabrzmiałą sytuację uspokoiła przewodnicząca,  z uwagą o poniechanie osobistych wycieczek.

Do uregulowania tej sprawy z korzyścią dla miasta  wnosił radny Czerniak, podkreślając, że umowa dzierżawy powinna się oprzeć na nowych stawkach, które drastycznie wzrosły. Bardzo wyśrubowane opłaty, budzące duże niezadowolenie mieszkańców mogą spowodować, że dzierżawa przestanie  się opłacać.

Większość radnych zagłosowała ostatecznie za przedłużeniem dzierżawy, czyli zawarciem kolejnej umowy z tą samą stroną.

Drugi projekt uchwały, który spowodował duże wzburzenie dotyczył  umowy dzierżawy działki z zieleniakiem w centrum miasta. Próba wydzierżawienia gruntu  ponownie na 1 rok spotkała się z krytyką. Radny Czerniak zapytał retorycznie: "Dlaczego niektórych traktuje się jak trędowatych"  i  wystąpił z wnioskiem o projekt uchwały na 5 lat. Przy okazji dodał: „koledze robi się przedłużenie na 9 lat, a drugiemu na 1 rok”.   Burmistrz ocenił, że radni przechodzą „ze skrajności w skrajność”, a projekt uchwały był kompromisem  wszystkich stron. W ten sposób odniósł się do wniosków dwóch komisji rady, które złożyły odmienne propozycje.

Radna Grynkiewicz postawiła sprawę zupełnie  na głowie:  krytykując dzierżawę na jeden rok, nie zgadzała się na nierówne traktowanie mieszkańców Karpacza - jednemu chce się odebrać dzierżawę, a drugiemu ją przedłużyć. Do oczywistych wyjaśnień udzielonych radnej dołączył Patryk Talaga i nawiązując do miejskich parkingów celnie podsumował: "Jeszcze nie słyszałem o miejskim warzywniaku".

Rada Miejska Karpacza poparła wniosek Wiesława Czerniaka – 14 radnych było „za”, a tylko jeden się wstrzymał.

Polecam sesję z 28 stycznia 2026 r. w BIP